RSS
niedziela, 10 maja 2009

Jestem sroczką i uwielbiam takie kramy z autorską biżuterią, ubraniami i zabawkami. Najfajniejsze są 'Cuda, wianki' w Cafe Melon i są właśnie dzisiaj. Wpadajcie więc do godz. 19. na Inżynierską 3. Polecam!

Alelale rozkładają swój kramik

Hit tego kiermaszu - kwieciste opaski...

... i ich autorka Anna Blauth (Bugenwilla)

Karina Królak jak zwykle robi furrorę

Kasia Wilk się miota - jedną ręką fotografuje, drugą wygrania najlepszy towar (patrz - ostatnie zdjęcie)

Teresa Starzec z Atelier Foksal - wdzięczna klientka

Gospodyni Iza Bil - lokalna duma

13:58, kovalesku
Link Komentarze (1) »
środa, 06 maja 2009

W piątek w Stołku felieton 'Zrób to w Warszawie!' mniej kulturalny, raczej obyczajowy. A wszystko to w wyniku moich wywiadowych spotkań z Koleżanką Która Mieszka w Tel Awiwie:)

Coraz więcej znajomych młodych rodziców chwali ostatnio naszą gazetową akcję „Sprzątnij psią kupę”, bo wypuścili swoje dzieciaki na okoliczne trawniki i boleśnie przekonali się, że to jednak jest problem. Rozmawiałam właśnie z koleżanką, która mieszka w Tel Awiwie. Opowiadała, że podczas gdy tam sprzątanie po swoim psie jest normą, tu gdy zgarnia kupę do papierowej torebki sąsiedzi patrzą na nią jak na wariatkę. - W ogóle właściciele i ich psy mają w Warszawie gorzej niż w Tel Awiwie - przekonuje mnie znajoma. I coś w tym jest. Podczas swojej krótkiej wizyty w tym mieście rzeczywiście zauważyłam, że nie tylko szwędają się tam po ulicach stada zadowolonych z życia kotów, ale też szczęśliwych i wyluzowanych ludzi, z dwoma, trzema psami każdy. Może to kwestia lepszego klimatu, a może mentalności, bo Izraelczycy to naród niezwykle towarzyski, który lubi wychodzić, spotykać się, przespacerować bulwarem albo posiedzieć w knajpce. A psiakom to się udziela. Kupy owszem trzeba z ulic sprzątać, ale do kawiarni czy restauracji nikt psu wejść nie zabroni, a nawet da miskę z wodą czy wygodną poduchę. No i jest coś jeszcze - liczne psie ogródki - takie Jordanki, ale dla zwierzaków. To ogrodzone skwerki z trawą i piachem, zabawkami i torami przeszkód dla psów oraz ławkami dla ich właścicieli. Zwierzaki szaleją, psiarze się poznają, wszyscy są zadowoleni. - Psy też powinny towarzysko się wyrabiać. Jak moja sunia podbiega w Warszawie do innych psów radośnie merdając ogonem, to one albo warczą, albo szczekają, albo ich właściciele szarpią je za smycz. To dlatego, że te psy nie mają okazji na co dzień bawić się z innymi - diagnozuje moja znajoma. Nie może się tych izraelskich psich ogródków nachwalić i marzy o takich w Warszawie, bo za moment wraca już ze swoją kundelką do kraju. Ja psa nie mam, ale widząc ilość kup na naszych chodnikach zaczynam rozumieć, że warszawskim psom też należy się takie życie towarzyskie na skwerku.  

16:49, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 maja 2009

O Jezusmaria! W lipcu Britney, w sierpniu Madonna. To się będzie działo!:)

16:51, kovalesku
Link Dodaj komentarz »

Jutro - we wtorek - rozpoczynają się Warszawskie Spotkania Teatralne, największy teatralny festiwal stolicy. Centrum Festiwalowe, gdzie kupimy bilety i zrelaksujemy się po spektaklach - ulokowało się w dawnej kawiarni Nowy Świat. Jutro około północy inauguracyjny koncert zagra tam PARISTETRIS. Wstęp wolny. Maciek Nowak - szef festiwalu - opowiada jak Instytut Teatralny urządzi kawiarnię i co nas czeka na festiwalu...

Polecam relacje Teatralnej Telewizji Internetowej

15:10, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 kwietnia 2009
Podejrzanie pozytywny felieton w Stołku:) Wziął się z moich ostatnich rozmów z siejącymi defetyzm znajomymi i z lektury wpisów na forum Stołecznej. Na szczęście jest kilka osób, które działają, zmieniają na lepsze i poprawiają mi tym samym humor. Rozmawiałam właśnie z jednym z nich - Kwiatkiem - animatorem warszawskiej sceny streetartowej. Cała nasza rozmowa w środę tutaj i w Stołku.
wtorek, 28 kwietnia 2009

Jutro w Stołku mój felieton z cyklu Zrób to w Warszawie. Co środę będę się starała napisać tam coś sensownego (liczę na Wasze podpowiedzi).

Również jutro w Gazecie wywiad Łukasza Kamińskiego z Antonym Hegartym, który wieczorem wystąpi w Teatrze Wielkim. Antony mówi m.in.: - Cały mój ostatni album to próba opisania więzi rodzinnych, zrozumienia archetypu matki i ojca. Kiedy występuję na koncercie i wiem, że ktoś z mojej rodziny jest wśród publiczności, to dopinguje mnie to do przekroczenia kolejnej granicy, do wysiłku, którego w innym wypadku prawdopodobnie bym nie podjął. Teksty moich piosenek są niesłychanie osobiste, więc kiedy słucha ich ktoś bliski, wiem, że każde nieszczere słowo zabrzmi jak fałszywa nuta.

PS. Wrażenia Łukasza z koncertu znajdziecie tu....

19:01, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 kwietnia 2009

No i w koło Macieju. Jutro w Gazecie moja rozmowa z Mikiem Urbaniakiem z Postępowej Społeczności Żydowskiej Beit Warszawa o młodych Izraelczykach odwiedzających nasze miasto. A wszystko to jako materiał przygotowawczy do sobotniej akcji Public Movement 'Wiosna w Warszawie'. Pamiętajcie - spotykamy się o godz. 18 na Umschlagplatzu. Kto wie, co się wydarzy;) 

Gdybyś ty miał oprowadzić izraelskich nastolatków po Warszawie, to co byś im pokazał? - Koniecznie ulicę Próżną albo Ząbkowską z tymi wszystkimi zakamarkami, detalami architektonicznymi, śladami po mezuzach. Mały mural naprzeciwko klubokawiarni Chłodna 25 z napisem „Tam była kładka”, żeby zobaczyli, że dla młodego polskiego artysty coś takiego wydało się na tyle ważne, żeby to namalować. Koniecznie najfajniejszy budynek w mieście, czyli Pałac Kultury i pl. Konstytucji z socrealistycznymi płaskorzeźbami. Cmentarz żydowski, gdzie opowiedziałbym im o tym, co było przed wojną. Bo to absurdalne, że wyjeżdżają stąd jedynie z wiedzą o wydarzeniach po 1939 r. Na pewno mówiłbym o żydowskiej historii w ścisłym powiązaniu z historią polską, bo świat warszawskich Żydów nie był światem odizolowanym. Mówiłbym otwarcie, bez idealizowania. Również o polskim antysemityzmie. 

W tym kontekście można by im pokazać pl. Grzybowski, gdzie w kościele, w sąsiedztwie synagogi, jeszcze do niedawna handlowano antysemickimi wydawnictwami. - Niestety, to symboliczne miejsce, które pokazuje jak bliscy sąsiedzi mogą być odwróceni do siebie plecami.

A czy tych nastolatków z Izraela zapoznałbyś tu z młodymi Żydami mieszkającymi w Warszawie? - Nie wiem czy to ma sens. Ja sam uczestniczyłem w kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu takich spotkaniach. Ale  w pewnym momencie zacząłem odmawiać, bo oni w kółko zadają te same pytania…

Na przykład? - „Jak tu można żyć, w cieniu Auschwitz? Czy Żydów atakuje się na ulicy? Jakie są objawy antysemityzmu?” Podejrzewam, że gdy jadą do Amsterdamu czy do Stanów to nie jest pierwsze pytanie jakie zadają. Raczej: gdzie tu jest jakiś fajny klub.

Z czego to wynika? - Z całego izraelskiego programu nauczania, z którego Polska wyłania się jako ponury, antysemicki kraj, w którym niemal dokonano „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.

A oni to tak bezkrytycznie przyjmują? - Nie wiem czy bezkrytycznie. Ale musimy zrozumieć, że ci młodzi Izraelczycy naprawdę nie ślęczą nad książkami o Holokauście. Mają inne problemy, bieżące. Żyją w kraju, który jest w ciągłym zagrożeniu. Póki nie wcielą ich do wojska chcą się wyszaleć, iść na imprezę, na plażę. Zabiera im się kawał młodości - służba trwa 3 lata, a w przypadku kobiet 2. Wtedy, gdy my się bawimy, oni są w armii i mogą naprawdę zostać zabici. I to nie jest coś wyimaginowanego, to jest rzeczywistość. Dlatego są tak niesamowicie głodni życia, bezpośredni w kontaktach.

Wycieczki do Polski są elementem przygotowań do służby w armii? - Na pewno. Gdyby tak nie było, to rząd izraelski nie uczestniczyłby tak aktywnie w ich organizowaniu. To nie są wyjazdy turystyczne, edukacyjne, raczej ideologiczne, propagandowe. Jest taki schemat: przyjeżdżają to Polski - zawożą ich do obozów zagłady, przyjeżdżają do Warszawy - obwożą po wszystkich pomnikach i miejscach kaźni. Mówią: - Patrzcie, co tu robiono z naszymi przodkami, bezbronnymi Żydami, których prowadzono do komór gazowych. My nie możemy sobie na to drugi raz pozwolić. I oni wracają z silnym przekonaniem, że „nigdy więcej”.

Mogą się też niestety utwierdzić w polskim antysemityzmie. Chociażby przez wzmożoną ochronę, którą im tu towarzyszy. - To prawda, wokół nich cały czas jest silna grupa agentów ochrony, w ciemnych okularach, z bronią. To budzi ich lęk. Bo czy to oznacza, że gdy wysiądą z autokaru, to natychmiast ktoś ich zabije? Dla nas to jest tragiczny Monty Python, bo oni są przerażeni, mimo że zagrożenia nie ma żadnego. Tylko łypią podejrzliwie na Polaków, a Polacy na nich. Niestety.

Ale coś już się zaczyna zmieniać, prawda? Muzeum Historii Żydów Polskich organizuje warsztaty dla polskich i izraelskich licealistów, wspólne zwiedzanie Warszawy. - I to jest wspaniałe, bo ci młodzi ludzie rozmawiają ze sobą bardzo otwarcie. O trudnych kwestiach też. Ale co ciekawe, bardzo szybko przechodzą do tematów z ich codziennego życia. I okazuje się, że mają w iPodzie tę samą muzykę, że widzieli ten sam film. Wymieniają się telefonami, adresami mailowymi, odnajdują się na Facebooku. I nagle zdają sobie sprawę, że jest znacznie więcej rzeczy, które ich łączą niż dzielą. Ale, żeby zaszła głębsza zmiana, potrzeba czasu.

Czy jutrzejsza akcja Public Movement może odegrać jakąś rolę w tym procesie? - To jest kropla drążąca skałę, taki intelektualny stymulator. Tyle się o tej akcji mówi, więc jest szansa, że ludzie przyjdą i zaczną dyskutować. To jest przełomowe wydarzenie w Polsce również z innego powodu, bo tu wszystkie możliwe obchody rocznicowe, czy tragiczne czy radosne, są nudne i przewidywalne. Gdy byłem pierwszy raz w Stanach podczas Dnia Niepodległości, to nie mogłem uwierzyć, że ludzie wystawiali na ulice grille, był wielki pokaz fajerwerków, parada, muzyka, imprezy w klubach. To się nazywa świętowanie niepodległości, tego że żyjemy w wolnym, fajnym kraju!

No żyjemy, tylko jak to temu młodemu Izraelczykowi pokazać? - Nie wiem, zabrać go do CSW na dobra wystawę polskiej sztuki, potem na spacer Agrykolą. Zaprowadzić do Konesera, do Magazynu Praga, gdzie będzie mógł kupić nowoczesny gadżet warszawski, ciekawy przedmiot zaprojektowany przez młodego polskiego designera, torbę, z którą później pokaże się na imprezie w Tel Awiwie, i ktoś go zaczepi: - Super torba! Gdzie kupiłeś?. A on odpowie: - W Warszawie! I to by była idealna puenta takiego wyjazdu.

22:19, kovalesku
Link Dodaj komentarz »

Na Sobieskiego znalazłam coś dla Maurycego Gomulickiego, a może dla Moniki Sosnowskiej...

09:44, kovalesku
Link Komentarze (2) »
środa, 15 kwietnia 2009

Nie wiem jak Was, ale mnie wciągnął temat sobotniej akcji Public Movement i fenomenu żydowskich wycieczek w Warszawie. Dziś wstawiam do Gazety rozmowę z Jackiem Olejnikiem z Muzeum Historii Żydów Polskich, a zaraz biorę się za spisywanie kolejnego wywiadu na ten temat - z Mikiem Urbaniakiem - najbardziej postępowym Żydem jakiego znam;) A Public Movement już próbują w Warszawie - pod Pomnikiem Bohaterów Getta sfotografował ich dziś Bartek Bobkowski...

A teraz rozmowa z Jackiem...

Czy wycieczka do Polski jest dla izraelskich licealistów obowiązkowa? - Nie, to są zbyt drogie wyjazdy i izraelski rząd nie udźwignąłby takich kosztów. Ale i tak bardzo dużo grup przyjeżdża. Zwłaszcza o tej porze roku, od początku marca, do końca kwietnia, w okolicy Marszu Żywych i rocznicy wybuchu powstania w getcie. Po kilkuset Izraelczyków dziennie.

Ilu dokładnie. Macie takie dane? - W 2007 r. przyjechało ponad 30 tys., z czego 6 tysięcy miało jakąkolwiek szansę na spotkanie z Polakami.

Mało. Wy takie spotkania umożliwiacie? - Tak, my w ramach Polsko-Izraelskich Spotkań Młodzieży we współpracy z Forum Dialogu Między Narodami oraz Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, który prowadzi własny program. 

Gdy byłam w Izraelu przekonałam się, że te wycieczki do Polski budzą tam wiele skrajnych emocji. Niektórzy twierdzą, że ci młodzi nie powinni być obciążani tak trudnymi narodowymi lekcjami pamięci. - Wszystko zależy od tego jak taka wycieczka jest zorganizowana, od dyrektorów szkół, przewodników, nauczycieli. W Izraelu jest około setka certyfikowanych przewodników, z wieloma z nich współpracujemy. I oni mają tu w Polsce dużą swobodę w kształtowaniu programu.

A przysłuchujecie się temu, co oni młodym Żydom o Polsce opowiadają? - Tak, i od dawna nie słyszałem, żeby jakiś przewodnik opowiadał historię, która byłaby sprzeczna z faktami, albo krzywdząca Polaków. 

Czy w izraelskich grupach są psychologowie? Wizyta w obozach koncentracyjnych dla tych młodych może być traumatycznym przeżyciem. - Tak, psycholog jest w każdej większej grupie. Sam jestem psychologiem, i ze zdumieniem obserwowałem, jak ci nastolatkowie zachowują się np. jadąc autokarem z Treblinki do Warszawy. Wydawałoby się, że będą siedzieć cicho, pogrążeni w smutku. Nic z tego. Czasem rzucają się przez 2 godz. chrupkami, czasami wszczynają bójki, opowiadają sobie holokaustowe dowcipy. Tak rozładowują nagromadzone emocje, próbują nabrać dystansu.

A dlaczego tak szczelnie obstawieni są ochroniarzami? - To jest rzeczywiście duży problem. Młodzi Izraelczycy nie bardzo rozumieją, dlaczego w Polsce muszą być pod ochroną co najmniej kilku uzbrojonych ludzi. Czy to znaczy, że tu spotka ich krzywda? Dostają instrukcje, że nie mogą tu wyjść na ulicę ubrani w bluzy z hebrajskimi literami, ani mówić w swoim języku w miejscach publicznych. To może ich wrogo nastawić do Polaków jeszcze zanim tu przyjadą.

Macie na to jakiś wpływ? - Niestety nie. Oni są bardzo wrażliwi na punkcie bezpieczeństwa.

A co udaje wam się zmienić? - Namawiamy izraelskie grupy, żeby spotykały się z polską młodzieżą. I żeby to nie były tylko 2, 3 godziny, ale cały dzień. Wtedy to ma sens. Podczas tygodniowego pobytu w Polsce naprawdę można taki jeden dzień wygospodarować. Zapraszamy grupę do warszawskiego liceum. Rano są lekcje o Izraelu dla polskich uczniów, potem wspólne warsztaty.

Czego dotyczą? - To zależy od ilości przeznaczonego na to czasu. Ale na ogół jest go za mało, żeby z pełną odpowiedzialnością poruszać tematy najtrudniejsze. Więc rozmawiamy o rzeczach najprostszych, o tym skąd jesteśmy, o naszych rodzinach, o ulubionych miejscach w Warszawie…

Dlaczego unikacie bolesnych tematów? - Nie unikamy, to są dla nas bardzo ważne rozmowy. Ale jest niebezpieczeństwo, że w tak krótkim czasie nie udałoby nam się tak pokierować rozmową, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości. Celem tych spotkań nie jest dogłębne poznanie drażliwych, ciemnych stron naszej historii. Raczej zburzenie muru, który siłą rzeczy wytwarza się między nami w Polsce, gdy oni codziennie widzą tu tylko obozy, getta, cmentarze. Bo nawet jeśli przewodnik podaje im same suche fakty, to oni i tak po pewnym czasie zadają sobie pytanie: dlaczego to stało się właśnie tutaj? I jeżeli nie poznają zwyczajnych, normalnych rówieśników, jeśli nie zjedzą czegoś razem, nie porozmawiają, nie zagrają razem w piłkę, to wyjadą ze skrzywionym obrazem Polski. A my przecież mamy im znacznie więcej do zaoferowania niż tylko Oświęcim, Treblinka, Majdanek.

A Warszawę jak im pokazujecie? - Podczas zwyczajowego przemarszu trasą, którą również w sobotę poprowadzą nas artyści z Public Movement, izraelska wycieczka zatrzymuje się przy Pomniku Bohaterów Getta. Tam odbywa się krótka ceremonia, podczas której składane są wieńce ku czci ofiar Holokaustu, zapalane są świece, śpiewane są psalmy, izraelski hymn, czytane wiersze, nazwiska krewnych, którzy zginęli. My uważamy, że skoro to się dzieje w Polsce, to polska kultura powinna być w tym obecna. Dlatego w czasie tych ceremonii, które my współorganizujemy, jest czytanie wierszy po polsku, Polacy też składają swój wieniec, zapalają świece. Potem przenosimy się wspólnie pod Pomnik Powstania Warszawskiego i znów jest wspólna ceremonia. Później czas wolny na Starówce - godzinka na kupowanie pamiątek, na oddech. Następnie kolacja, impreza, podczas której ci młodzi wymieniają się adresami mailowymi, numerami telefonów. I na tym nam najbardziej zależy, bo kto wie, jak to w przyszłości zaowocuje. Może ci Izraelczycy, gdy po wielu latach usłyszą o Polsce, przypomną sobie ten jeden fajny dzień spędzony w Warszawie.

19:49, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 kwietnia 2009

  

Dziś członkowie izraelskiego kolektywu artystycznego Public Movement przyjechali do Warszawy. W sobotę wspólnie z nimi przejdziemy szlakiem, który zwykle przemierzają w Warszawie wycieczki żydowskiej młodzieży. Co dokładnie wydarzy się na tej trasie? Nie wiadomo, to na razie tajemnica. I musimy być przygotowani na niespodzianki. W końcu wyruszymy na ten spacer z artystami. Więc nie spodziewajmy się ani zwyczajnej demonstracji, ani manifestacji, ani ceremonii pamięci. Będziemy maszerować wspólnie tzw. Traktem Pamięci Męczeństwa i Walki Żydów 1940-43: od Umschlagplatz ulicami Stawki, Miłą, Zamenhofa, aż pod Pomnik Bohaterów Getta. Cała akcja nosi tytuł „Wiosna w Warszawie”. - Chcemy przedstawić konstruktywną propozycję, wprowadzić do tego rytuału, tej ceremonii żydowskich wycieczek pewne zmiany, które być może zostaną przez ich organizatorów podchwycone - mówi Omer Krieger, który wraz z Daną Yahalomi w 2006 r. powołał do życia Public Movement. Trudno wydobyć od niego stanowisko na temat tych wycieczek. Nie komentuje, nie krytykuje, nie ocenia. I nie zdradza żadnych szczegółów sobotniego spaceru. - Sama do końca nie wiem, co się wydarzy, bo działania Public Movement pełne są ambiwalencji i niespodzianek - mówi Joanna Warsza, kuratorka akcji, organizowanej przez Nowy Teatr. Zdradza jedynie bardzo ogólnikowo, że podczas sobotniego spaceru izraelscy artyści będą chcieli w symboliczny sposób przemienić, odczarować cały ten rytuał, to miejsce, te ulice. Nałożyć na tę trasę nową siatkę znaczeń, np. na ulicy Zamenhofa wykonując pieśń w języku Esperanto. Izraelskie wycieczki to dla Public Movement temat trudny i delikatny, ale tym bardziej godny, by się z nim zmierzyć. Mówiąc o nich używają określeń: ceremonia, rytuał, marsz, spacer, oprowadzanie, manifestacja, pielgrzymka, wycieczka. I wszystkiego tego po trochu możemy się spodziewać w sobotę podczas akcji „Wiosna w Warszawie”. Również imprezy, bo spacer zakończy się tańcami w klubokawiarni Chłodna 25. - Szykujcie wygodne buty! - apeluje Omer Krieger. 

Piszę właśnie tekst do Gazety zapowiadający to wydarzenie. A w ciągu tygodnia podglądać będę próby Public Movement i spróbuję dowiedzieć się czegoś więcej. Szykując się do sobotniego spaceru warto poczytać: o samej grupie Public Movement, o izraelskich wycieczkach rozmowę z Aviramą Golan, publicystką dziennika Harec, tekst Stacha Szabłowskiego w sobotnim Dzienniku, mój tekst w jutrzejszym Stołku i obejrzeć filmy z wycieczek na Youtube.

14:58, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 kwietnia 2009
piątek, 10 kwietnia 2009

Pijaczki spod zakładów liczbowych na Nowolipkach świętują już od kilku dni. Dziś wesołość osiągnęła szczyt, co znacznie utrudnia i tak ciężką pracę naszych miłych młodych pań ze spożywczaka. Jeden z żulików na widok mazurka z lukrowym napisem "Alleluja": - Pani Aniu kochana, a to Alleluja to na sztuki czy na kilogramy?:)

20:59, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 kwietnia 2009

Mieszkańcy bloku w al. Jana Pawła II 26 protestują przeciwko rozrastającemu się w ich sąsiedztwie bazarowi śmietnikową starzyzną. Może to niepopularne co powiem, ale ja ten biedabazar pod Halą Mirowską bardzo lubię. Teraz już nie mam możliwości wypuszczać się na targowiska na Kole czy Olimpii, pod Halę mam blisko. A że jestem typem szperacza, kolekcjonera i fanatyka staroci, to takie bazarki są moim prawdziwym żywiołem. Lubię polować na okazje i gadać ze sprzedającymi. Często są to bardzo biedni okoliczni emeryci, nie tylko pijane nurki śmietnikowe. I w tym miejscu, w którym teraz się rozłożyli, raczej nikomu nie zawadzają. Moim zdaniem podobnie jak babuliny handlujące pod Halą od świtu jajami i kolorowymi bukietami z działek, tak i ci handlarze śmietnikowym dobrem tworzą unikalny folklor tego miejsca.   

22:14, kovalesku
Link Komentarze (2) »

Ucieszyłam się z tych dzisiejszych wieści, że agorowe wydawnictwo chce dodrukować przed targami książki jeszcze 3 tys. egzemplarzy naszego przewodnika, bo już wiele zawartych w nim informacji się zdezaktualizowało. Nie możemy zmienić za dużo, ale coś tam na pewno się uda. Zupełnie nową wersję będziemy mogli zrobić dopiero za rok. Wtedy też mamy nadzieję wystartować na dobre z internetowym wortalem Zrób to w Warszawie, który łączyć w sobie będzie informacje z naszego przewodnika i z Co Jest Grane. A póki co czekamy z Łukaszem na sugestie, co powinniśmy koniecznie w książce zmienić. Wiem - mapa! Zdjęcia Marcela Andino i Marty Zasępy, bo ich nie cierpią:) Czeski błąd z Markiem Budzyńskim, którego zrobiłam Tomaszem. Może jakieś miejsca dodać nowe? Kępa Cafe? Kanapkownia na Krakowskim Przedmieściu? Winowajca? No, myślę cały czas... I zastanawiam się, jak my z tym wszystkim do majowych targów zdążymy:)

20:26, kovalesku
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 marca 2009

Zrób to w Warszawie przeprasza za małą aktywność, ale przebywa obecnie na delegacji w Izraelu. To mój widok z okna...

Ale nie zazdrośćcie aż tak bardzo, bo w końcu trochę jednak jestem w pracy:) Do zobaczenia w Warszawie w sobotę na organizowanej przez Rastra Willi Żoliborz!

09:25, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 marca 2009
Ciąg dalszy Waszych opinii na temat przyszłości kawiarni Nowy Świat, przed dzisiejszym spotkaniem...
piątek, 06 marca 2009

To ja, Kowalska z Gazety Wyborczej Stołecznej. Mam 34 lata, w Gazecie pracuję od 10 lat. Z wykształcenia jestem historykiem sztuki (wybaczcie mi więc przegięcie tego bloga w stronę sztuki współczesnej, którą się zajmuję). Jestem Warszawianką. Wychowałam się na Grochowie, mieszkam na Nowolipkach.

Marzy mi się taki internetowy serwis kulturalno-turystyczny, w którym warszawiacy i przyjezdni mogliby znaleźć aktualne informacje o najciekawszych miejscach i kulturalnych wydarzeniach w naszym mieście. W którym zamieścilibyśmy informacje z książki „Zrób to w Warszawie!” - alternatywnego przewodnika, który napisałam razem z Łukaszem Kamińskim. Na bieżąco uaktulaniane i uzupełniane. Również w wersji anglojęzycznej. Może uda się go zrobić tuż po wakacjach. A na razie proponuję rozgrzewkę - mój blog „Zrób to w Warszawie!”. Liczę na Wasze podpowiedzi - co ciekawego dzieje się w mieście, czym żyje kulturalna Warszawa.

Piszcie: agnieszka.kowalska@agora.pl

13:32, kovalesku
Link Komentarze (13) »
1 ... 36 , 37 , 38 , 39
 
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Agnieszka Kowalska
Co Jest Grane?
Moje rozmowy
Polecam
Zrobiłam to z Kossakiem

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa