O kulturze i promocji naszego miasta
piątek, 20 listopada 2009

Siedzę w domu pokonana przez wirus, więc jedyne co mogę dla Was zrobić, to polecajek na weekend.

PIĄTEK

- od godz. 20 - Koncert Życzeń DJ Stanisław proponuje na Chłodnej 25 na początek festiwalu Wola Art. Na Chłodnej znajdziecie informacje o tegorocznej imprezie i o lokalizacjach 6 artystycznych realizacji rozsianych po całej dzielnicy. W weekend warto wyruszyć na spacer ich śladem.

- okazją do spacerów przez cały weekend mogą być też poszukiwania ulicznych zwierzęcych malowideł Belga ROA w okolicach 11 Listopada 22. Przy okazji można wpaść do [v]iura na wystawę 'Marchewka z groszkiem' IXI COLORA. Prace ROA pojawią się też we wtorek i środę na pawilonach na tyłach Nowego Światu 22.

- od godz. 21 - bal maskowy na drugie urodziny Obiektu Znalezionego w Zachęcie

- są też tańce w 1500 m2 do Wynajęcia - warto spenetrować to miejsce, wejście - 10 zł.

SOBOTA

- to już ostatni weekend Warszawy w budowie, więc jeśli nie wiedzieliście jeszcze wystaw w Emilii i na Pańskiej 3, trzeba koniecznie zajrzeć tam w sobotę. Przez cały dzień czekają tam na Was zwiedzania wystaw i wykłady. O godz. 14. rozpoczną się dwa spacery po sklepie meblowym Emilia: o nowym polskim designie opowie Bogna Świątkowska z Fundacji Bęc Zmiana, a o polskim wzornictwie lat 50. i 60. - Anna Maga i Anna Frąckiewicz, kuratorki z Ośrodka Wzornictwa Nowoczesnego Muzeum Narodowego w Warszawie. A o godz. 18 w Muzeum na Pańskiej 3 m.in. o polskim projektowaniu opowie Magdalena Kochanowska, wykładowczyni na Wydziale Wzornictwa ASP w Warszawie i redaktorka magazynu „2+3D”.

- godz. 18 - w Rastrze (Hoża 42/8) otwarcie wystawy najnowszej sztuki z Libanu

- godz. 20 - koncert Gossip w Palladium - bilety wyprzedane, ale warto zapolować jeszcze przed wejściem

- a tym, którzy się nie dostaną polecam koncert O.S.T.R-ego w Stodole.

NIEDZIELA

- godz. 17 - wielka wyprzedaż klubu Diuna zakończy Ostatni Weekend w zagłębiu klubowym na Dobrej 33. Pożegnalne imprezy w piątek i sobotę od godz. 21, wejście: 5 zł.

13:52, kovalesku
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 listopada 2009

Gratulacje dla Alberta Zawady, który za swój pierwszy tego typu materiał 'Magnes' zdobył III nagrodę w konkursie 'Newsweeka' 'Newsreportaż' w kategorii fotokast

20:22, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 listopada 2009

Spotkałam się z Maćkiem Wysockim, właścicielem Jadłodajni Filozoficznej. Trochę wariat, trochę rozżalony, ale w sumie trudno się dziwić. W końcu dwa tygodnie temu spłonął mu lokal, dodajmy - nieubezpieczony. Szuka nowej siedziby, organizuje imprezy w zaprzyjaźnionych miejscach, które udzieliły bezdomnej Jadło gościny.

Jadłodajnia Filozoficzna to jeden z tych warszawskich klubów, które nie tylko sprzedają piwo, ale też bardzo silnie wspierają kulturę. Takich miejsc w Warszawie, w porównaniu z Berlinem czy Amsterdamem - nie jest wcale tak wiele. Przychodzą mi na myśl CDQ, Chłodna 25, Plan B, Powiększenie, ostatnio również 1500 m² do Wynajęcia. Tam artyści znajdują przestrzeń do prób, koncertują, uzyskują wsparcie i promocję, a właściciele tych klubów niezwykle rzadko, a niekiedy nawet wcale nie sięgają do miejskiej kasy. Miasto tego nie docenia, choć w światlejszych krajach Unii urzędnicy już dawno doszli do wniosku, że warto raczej wspierać tych kreatywnych, którzy potrafią również sami pozyskiwać środki na swoją działalność, niż tych leniwych, którzy tylko i wyłącznie żądają publicznych pieniędzy.

Z wieloma opiniami Wysockiego się zgadzam. Że wciąż trudno kulturalnym animatorom znaleźć w Warszawie przestrzeń do działania. Że miasto zamiast oddawać po preferencyjnych cenach puste lokale na kulturę, woli sprzedać je deweloperom albo w nieskończoność wystawiać na komercyjne przetargi (choć akurat Jadłodajnia jest w dość dobrej sytuacji, bo kilka niezłych propozycji lokalizacji od miasta dostała). - Jest groźba, że za kilka lat Warszawa zamieni się w średniej wielkości miasto europejskie, w którym - owszem - jest jakiś teatr, jakaś opera i nawet jest kilka klubów, ale jest martwe - ostrzega Wysocki.

Podobnie jak on mam też wrażenie, że w imię poprawności politycznej miasto przeznacza duże pieniądze na kulturę niezależną i organizacje pozarządowe, ale już średnio interesuje się, czy te pieniądze są dobrze wydawane. Dofinansowuje dziesiątki pojedynczych (udanych lub mniej) projektów i wydarzeń, bez szerszej wizji, na jakiej kulturze nam w tym mieście tak naprawdę zależy, jakie miejsca i ludzi chcemy wspierać.

Wysockiego pożar Jadłodajni podłamał, ale też zmobilizował. Chce wykorzystać swoje doświadczenia i dla stołecznego biura kultury zbadać, jak wygląda sytuacja infrastruktury dla kultury niezależnej w Warszawie w porównaniu z innymi stolicami europejskimi. I przekonać władze miasta, że nie tylko duże nazwiska i wielkie imprezy mają znaczenie, ale również lokalne, środowiskowe inicjatywy, które procentują przez lata.

17:50, kovalesku
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 16 listopada 2009

List od czytelniczki:

'Chciałabym dodać do przewodnika 'Zrób to w Warszawie' pewną knajpkę przy ulicy Ogrodowej 32 - Fusion Kebab. Mam dług wdzięczności względem nich - bo miejsce to jest dla mnie wyjątkowe: mieszkamy w tym samym bloku gdzie mieści się knajpka, mąż zajrzał tam parę razy, ja kebaba nie lubię, ale po przekroczeniu progu zobaczyłam że atmosfera tam panująca nie ma nic wspólnego z barami kebabowymi. Zaprzyjaźniliśmy się z właścicielami, jedzenie jest też okej, ale najważniejsze: kilkakrotnie w ciągu miesiąca ratują nam życie. Gdy okazuje się, że nie mam gdzie zostawić syna zanim odbierze go opiekunka albo mąż, Lucek czeka u nich, odrabia lekcje albo czyta na kanapie. Dla mnie do dziś jest to niesamowite! WIELKA MOJA WDZIĘCZNOŚĆ! Nie wiem czy pan Michał z Fusiona zaproponował by taką pomoc innym, ale może inne knajpki nie będą się bały udzielić czasem takiej pomocy .....
Wdzięczna Anka, mama Lucka'

22:08, kovalesku
Link Komentarze (1) »

Stypendia artystyczne miasto przyznaje. Jutro (wtorek, godz. 17) dowiecie się co i jak na spotkaniu w InfoQulturze (pl. Konstytucji 4). Korzystajcie!

Więcej informacji znajdziecie tutaj...

20:08, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 listopada 2009

No a tu też po londyńsku dziś pada. Tak, żebym nie odwykła chyba. Jeszcze ps. do Londynu. Wczorajszy koncert Stańki transmitować ma BBC 3 w poniedziałek o 23. Szkoda, że na scenie nie powiedział tego co nam na zapleczu, że bis z Rosemary's Baby dedykuje Polańskiemu na pohybel skurwysynom, którzy go zamknęli:) Barwna postać. No a o Kuśmirowskim napisał Guardian w rubryce: artysta tygodnia.


A ja dziś w klimacie podróży zawitałam jeszcze na Dworzec Wschodni i spotkałam się w barku na hali głównej z artystami ze Zmiany Organizacji Ruchu - Grzegorzem Drozdem i Alicją Łukasiak. Wyglądaliśmy trochę jak stali bywalcy dworca w tych naszych grubych czapach i jesionkach. Alicja i Grzegorz przy wsparciu miasta i PKP wykonali tu spektakularny neon rozpięty na całej długości i szerokości hali. Doskonale ogarniający tę przestrzeń. Taki rysunek techniczny przeniesiony w 3D. Większość podróżnych go nie zauważa, żywo za to dyskutują o nim pracownicy tutejszych budek i ochroniarze (jeden z nich przystanął z nami dłużej na podawędkę o sztuce przy herbacie z cytryną). Projekt bardzo ciekawy, wpisujący się w dyskusję o architektonicznej spuściźnie epoki PRL-u. Zachęca do dokładniejszego przyjrzenia się temu budynkowi. Ja się przyjrzałam i jestem zaskoczona tym, że Wschodni tak dobrze wygląda i że na nim nie śmierdzi (w przeciwieństwie do Centralnego). Wychowując się na Grochowie, bardzo często tu bywałam. Obrazek, jaki zapamiętałam: tata po wyjściu z pociągu łapie walizy i puszcza się biegiem tunelem na postój taksówek, żeby zająć dobre miejsce w kolejce. Przez ostatnie lata dworzec wyglądał coraz gorzej. Teraz całkiem nieźle. Podobno rozeszła się fama, że wernisaż ZOR zaszczycą miejscy oficjele, dlatego hala główna została kilkakrotnie umyta, a niektóre budki wymieniły szyldy na nowe. Sztuka wpływa więc na rzeczywistość również w takim wymiarze. Neon zostanie tu aż do remontu, który póki co nie wiadomo jaki i kiedy.

Więcej o projekcie '6,28' na Dworcu Wschodnim czytajcie we wtorek w Stołecznej.

21:32, kovalesku
Link Komentarze (3) »
sobota, 14 listopada 2009

... tu w Londynie. Nie wiem jak u Was? Słońce wyszło na 10 minut, a tak poza tym to piździelec non stop za przeproszeniem. Więc brniemy przez te wiatry i deszcze. Dziś do Tate Modern znów, żeby zobaczyć wystawę 'Pop Life'. Warto było. Cała sala Uklańskiego - kolejny Polak w Londynie, duma. Super ciekawe archiwa o Warholu, sporo sexu, muzyki, rewelacyjny klip Takashi Murakamiego z Kirsten Dunst pląsającą po ulicach Tokyo i śpiewającą 'I'm becoming Japanese', 'Pop Shop' Keitha Harringa z panem w okienku sprzedającym kawę i znaczki. A to tylko część atrakcji. 

No i koniecznie chwilkę musiałam spędzić na Brick Lane - mojej absolutnie ulubionej londyńskiej ulicy. W niedziele są tu bardzo fajne targowiska z ciuchami, sztuką, jedzeniem. Ale dziś też trafiłam na kilka takich przyjemnych śmieciowisk. I tanie hinduskie jedzonko też było.

 

No i na ten tańczący happening się natknęłam zupełnie przez przypadek na Liverpool Station. Widziałam to już w internecie, ale nie wiedziałam, że robią to cyklicznie (b. trudne do sfotografowania zajście). Dziś jeszcze tylko na koncert Stańki do Queen Elisabeth Hall (też całkiem spore wydarzenie, bo w pierwszy weekend London Jazz Festival) i jutro o świcie do domku.

 

18:23, kovalesku
Link Komentarze (3) »

Kuratorzy z CSW apelują do ministra Zdrojewskiego, by jednak rozpisał konkurs na stanowisko nowego dyrektora tej instytucji. Minister nauczony doświadczeniem konkursu w Muzeum Narodowym, póki co szuka na własną rękę. Dyrektor Krukowski chciałby przekazać CSW swojemu następcy do połowy przyszłego roku.

Kuratorzy piszą m.in.:

'Postulujemy wybór nowego dyrektora CSW na drodze otwartego międzynarodowego konkursu, precyzującego m.in. długość kadencji na tym stanowisku, jak to ma miejsce w wielu prestiżowych instytucjach sztuki w Europie. Procedura ta zapewni nie tylko szansę na udział wielu kandydatów z Polski i zagranicy, ale też potwierdzi oraz wzmocni demokratyczne mechanizmy i procesy systemu zarządzania kulturą w naszym kraju. Dyskusja, którą zainicjował tegoroczny Kongres Kultury Polskiej, wskazuje na gotowość środowisk artystycznych do dialogu i debaty oraz potrzebę kreowania nowych modeli działania i podnoszenia standardów pracy w kulturze, przy zwiększaniu transparentności procesów decyzyjnych, czego efektem byłby bardziej otwarty i demokratyczny model kultury. 

Jednocześnie postulujemy udział przedstawicieli Kolegium Kuratorów oraz Rady CSW w procedurze wyboru nowego dyrektora CSW Zamek Ujazdowski. Mamy nadzieję, że głos ten zostanie odczytany jako chęć żywego uczestniczenia nie tylko w debacie o przyszłości naszej instytucji, ale także szerszej dyskusji o kształtowaniu środowiska i warunków dla tworzenia,
prezentowania i zachowywania sztuki i kultury w Polsce.' 

01:49, kovalesku
Link Dodaj komentarz »

Dziś zdjęciowo i w telegraficznym skrócie, bo sił brakuje. Ale i tak paznokcie muszą wyschnąć, więc sobie w łóżeczku jeszcze postukam w klawiaturę:)

Patrzcie, jacy oni są wtórni! Sto lat za Warszawą;) Ciekawe o co chodzi? Święto ulicy? A może wieczór kawalerski? To z wieczornego spaceru po Soho...

Cały czas oczywiście leje. Więc w deszczu pobiegłyśmy z Magdą do RIBA (Royal Institute of British Architects) na spotkanie z Robem Wilsonem, współkuratorem wystawy 'OPEN:POLAND - Architecture and Identity'. To ten miły gość na zdjęciu...

RIBA - przepiękny budynek, ale na wystawy trudny. Tym większy szacunek dla Magdy Piwowar, która tę naszą wystawę tak lekko i nowocześnie zaaranżowała. Mamy tu w kompaktowym skrócie najważniejsze polskie realizacje architektoniczne i artystyczne w przestrzeni publicznej z ostatnich kilku lat, wyrastające z naszej lokalnej specyfiki. Jest m.in. włóczkowy falowiec Julity Wójcik, Raj Pawła Althamera, Dotleniacz Joanny Rajkowskiej, akcje Fundacji Laury Palmer i Bęc Zmiany na Stadionie X-lecia, pawilon EXPO projektu WWAA, ceratki Mikołaja Długosza. Wystawa przygotowana przez Roba i Grzegorza Piątka cieszy się dużym zainteresowaniem zwiedzających. A w eleganckiej restauracji RIBY polskie menu - bigos, kapuśniak, szarlotka. Pierogi ze szpinakiem i kurkami pierwsza klasa!

Potem biegusiem do Barbican Center na wystawę Roberta Kuśmirowskiego, czyli mroków polskiej sztuki cd. I niby znamy możliwości Roberta, ale budując wewnątrz galerii ten ogromny bunkier, naprawdę mógł rozwinąć skrzydła.

No i sam Barbican - jak ja kocham tę architekturę (l.60-70)! Dla mnie nawet w deszczu wygląda świetnie. Chcę tu mieszkać:)

Potem biegiem na Trafalgar Square. Chciałam zdążyć do National Portrait Gallery na wystawę fotografii Stonesów, Beatlesów, Bowiego (z lat 60.). Nie zdążyłam. Może jutro dam radę. Ale przeszłam się za to po kiermaszu na Covent Garden, gdzie czuć już zapach świąt. Tu też można było na jednym ze stoisk popróbować polskich specjałów.

I w moim ulubionym sklepie ciuchowo-różnym Urban Outfitters na Oxfort Str. kupiłam dwie fajne książki: 'Graphic Europe' - alternatywny przewodnik po 31 europejskich miastach, napisany i zilustrowany przez designerów (na stronach o Wawie Jan Kallwejt pisze m.in. o Chłodnej 25, Kulturalnej, Regeneracji i Magazynie Praga) i album 'Creative Space. Urban Homes of Artists and Innovators' - zdjęcia z mieszkań i rozmowy z różnymi freakami z Barcelony, Berlina, Londynu, NY, Paryża i Tokyo. Cacuszko. Dla zainteresowanych będą do wglądu an Czerskiej:)

Wieczór na otwarciu 'Poland Street Underground' - imprezy organizowanej przez Instytut Polski na Poland Street w samym sercu Soho. Miejscówka świetna, w przepastnych podziemiach sklepu muzycznego Phonica. Widziani byli m.in. Andrzej Chyra i Tomasz Brzozowski. A dziś znowu biegusiem i to szybkim, bo to mój ostatni dzień tutaj.

01:33, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 listopada 2009

My mamy różową oranżadę na Kępie Potockiej, Londyńczycy też chcą mieć swoje bąbelki. Taki projekt wpłynął na konkurs na realizację, która miałaby stanąć w Londynie w Parku Olimpijskim na olimpiadę 2012. Chmura z bąbelków, wewnątrz której można się poruszać - punkt widokowy i informacyjny. Bąbelki zaprojektowali architekci z Massachusetts Institute of Technology. Podobno są w ścisłym finale konkursu. Zobaczymy - niby pomysł fajny, ale przez te wieże brakuje mu lekkości. Nasze bąbelki może mniej futurystyczne, ale smaczniejsze:)

12:08, kovalesku
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 listopada 2009

Zrób to... na kilkudniowej delegacji w Londynie. Hurrraaa!!!:) Oczywiście leje tak jak u nas, ale tu cieplej, więc biegam jak gupia i się cieszę. Hotelik mam tuż przy Kensington Gardens, więc wskoczyłam na moment do parku, kiedy jeszcze nie padało. Nie wiem jak oni to robią, ale te ich parki takie eleganckie, a jednocześnie bardzo dla ludzi, dzieci, psów, rowerów...

Tajska zupka na Queensway, bo nie spieszymy się, delektujemy. Stolik przy oknie i obserwacja ludzi. Nie za bogata to okolica i bardzo kolorowa. To też miła odmiana popatrzeć sobie na tak różnokolorowe twarze.

Potem oczywiście Bałka. Cała Polska chyba pielgrzymuje do tej jego rzeźby w Hali Turbin Tate Modern, bo wielu rodaków spotkałam w kontenerze. Rzeczywiście robi ogromne wrażenie. Materiał - surowy, z którego jest zbudowany i przyjemny w dotyku, którym wyłożony jest wewnątrz. Ciemność, ale nie przerażająca, raczej tajemnicza (szybko się z nią stojąc wewnątrz oswajamy). Uginająca się lekko pod stopami podłoga, skrzypiąca gdy przechodzi się pod kontenerem. Piękna rzecz, niektórzy widzowie wręcz pod nim przesiadują, jak w transie, fotografują, szkicują. Na zdjęciu poniżej - inna instalacja w Tate Modern - widoczna z zewnątrz praca Jilla Magida.

Nad Tamizą już bożonarodzeniowe dekoracje. Ratunku!!! W dodatku zerżnęli nasz patent z podświetlanymi drzewami:) I co my teraz na Salonie Warszawy zrobimy?!!!

Nie daj Boże znaleźć się w godzinie szczytu w trakcie ulewy w metrze. Ja się niestety znalazłam. Chaos (utknęliśmy np. na całe długie 10 minut w wagonie, w tunelu). Na Waterloo Station w spożywczaku M&S szaleństwo - 15 kas i mega kolejka londyńczyków wracających z pracy. Zestaw kolacyjny: gotowa pasta do podgrzania w pudełku albo buła + małe winko. Ja też buła i fajny patent - wydłubane już ziarenka granatu - uwielbiam, mniam!

W tunelu na Jubilee Line utknęłam z krawaciarzami - głównie Hindusami - wracającymi z biznesowej Canary Wharf. Przyjrzałam się - każdy w tym wagonie coś czytał - gazetę, książkę, albo kończył pracowe papiery. Taki 'London Evening Standard' to kurcze ma wyczytanie! Pozazdrościć. U nas tak w 'Metro' się ludziska nie wgłębiają.

Jutro przyjeżdża Magda Mich z IAM u i w planach mamy wystawę w RIBA 'OPEN:POLAND - Architecture and Identity'. Spotykamy się z Robem Wilsonem - kuratorem ze strony brytyjskiej, który pracował nad nią razem z Grzesiem Piątkiem. Potem lunch w RIBA, gdzie gotuje kucharz, który szkolił się w pięciu warszawskich restauracjach. Sprawdzimy czego sie nauczył;-) Potem ja skoczę do bunkra Roberta Kuśmirowskiego. A wieczorem otwarcie dwudniowej imprezy Instytutu Polskiego 'Poland Street Underground'. Słowem - sezon Polska YEAR! widoczny. W weekend jeszcze na festiwalu jazzowym koncerty Stańki i Możdżera.

21:06, kovalesku
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 09 listopada 2009

Minister kultury Bogdan Zdrojewski nacisnął dziś enter i uruchomił oficjalnie na stronie internetowej ministerstwa konkurs o przyznanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Co ten wyścig da Warszawie?

Choć o tym konkursie słyszymy już od dawna, oficjalnie zaczął się on dopiero dziś. Do 31 sierpnia 2010 r. zainteresowane miasta mają złożyć wnioski aplikacyjne. Które z nich wygra i ma szansę w 2016 r. nosić tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, dowiemy się pod koniec 2011 r. Wstępnie zadeklarowało się 14 miast, m.in. Łódź, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Lublin, Toruń, Szczecin i Katowice. Nasza pełnomocnik ds. ESK 2016 Ewa Czeszejko-Sochacka jest jednak przekonana, że na placu boju zostanie znacznie mniej konkurentów, bo w konkursowym wniosku trzeba precyzyjnie udokumentować źródła finansowania swoich pomysłów, a to w czasie kryzysu będzie bardzo trudne.

Warszawa startuje na pewno. Co ten konkurs może nam dać? Nie tylko te 1,5 miliona euro, które dostaniemy z budżetu Unii, jeśli wygramy - bo to nie takie znowu duże pieniądze. I nie tylko możliwość zaprezentowania się przez ten jeden rok Europie. Moim zdaniem chodzi raczej o to, co uda nam się wymyślić i zaplanować przez najbliższe miesiące, kiedy będziemy pisać nasz konkursowy wniosek. I co nam z tych planów zostanie jeszcze długo po 2016 r. Już widać, że pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz traktuje tę rywalizację bardzo serio, co może zaowocować większymi nakładami na kulturę. Możemy poprawić promocję Warszawy i kulturalną infrastrukturę.

Pytań jest wiele. Czy uda się zbudować przy Stadionie Narodowym dużą halę widowiskową, a na pl. Defilad Muzeum Sztuki Nowoczesnej, w którym znajdzie siedzibę też TR Warszawa? Czy powstaną planowane centra artystyczne wokół Nowego Teatru i Sinfonii Varsovii? Czy szefowie biur zajmujący się kulturą i promocją w stołecznym ratuszu (Marek Kraszewski, Ewa Czeszejko-Sochacka i Katarzyna Ratajczyk) dogadają się i skoordynują swoje działania dotyczące ESK? Czy większość pieniędzy, które wydajemy na starania o ten tytuł, powinna iść na fajerwerki, czyli duże festiwalowe imprezy? A może to czas, by zacząć inwestować w pracę u podstaw, czyli np. szkolenia nowych urzędników, którzy bez obciążeń będą planować i rozdzielać pieniądze?

Prawie gotowy jest Program Rozwoju Kultury w Warszawie do 2020 r., nad którym pracował zespół pod kierunkiem prof. Doroty Ilczuk z fundacji Pro Cultura. Do końca roku ma być przedstawiony do zatwierdzenia Radzie Warszawy. I to jest szansa na taką wstępną dyskusję. Nie róbmy tego w zaciszu gabinetów. Chciałabym, żeby warszawiacy mogli ten program przeczytać i się do niego odnieść. I żebyśmy z czystym sumieniem dołączyli go do naszej aplikacji w konkursie o tytuł ESK 2016. Taki mądry, długofalowy plan może być naszym największym atutem.

20:15, kovalesku
Link Komentarze (1) »

Szopieżwał jako uniwersalny symbol naszego kraju idealnie nadaje się na gospodarza alternatywnych obchodów rocznicowych. Dzień Niepodległości świętujemy z nim w środę od godz. 21 w klubokawiarni Chłodna 25.

Zaprasza gospodarz Chłodnej 25 Grzegorz Lewandowski:

'Sytuacja jest taka, że bardzo kochamy nasz kraj i bardzo jesteśmy z niego dumni. Jednocześnie czasem go nienawidzimy i wstydzimy się za niego potwornie. Chcemy pracować dla siebie i swoich środowisk. Chcemy budować, w takim pozytywnym sensie, kraj ludzi rozsądnych, krytycznie patrzących na otaczający świat. Którzy potrafią spojrzeć na otoczenie nie tylko ze swojego punktu widzenia. Którzy znają i cenią pojęcie dobra wspólnego i dla tego dobra wspólnego chcą pracować.

Co roku obserwujemy dziesiątki, jeśli nie setki imprez o charakterze narodowo wyzwoleńczym, znamy budżety imprez upamiętniających bitwy i wojny. Przyglądamy się scenariuszom wydarzeń, które mają budować pozytywny wizerunek kraju, w którym wszyscy są bohaterami, a nieliczni idiotami - zwłaszcza ci 'inni', 'obcy'.

I chcemy się wspólnie cieszyć, że żyjemy w wolnym kraju, w kraju, który jeśli tylko chcemy i mamy energię i determinację, możemy budować i kształtować takim jak sobie tylko wymarzymy. I chcemy się w związku z tym spotkać i wypić toast za wolną Polskę. Za ciężką pracę, którą należy wykonać, by był to nowoczesny kraj stwarzający szansę tym, którym się chce.

Nie zrobimy przemarszu po placu Defilad, nie zmienimy warty na placu Piłsudskiego, nie przebierzemy się za żolnierzy. Spotkamy się z Szopieżwałem - naszym drobnym symbolem nowoczesnej, kreatywnej Polski. Odsłonimy jego pomnik, zaśpiewamy hymn, zrobimy konkurs na polskiego superbohatera, posłuchamy SZOPENA, polskiego bohatera, który ma nie polskie nazwisko, zjemy kremówki - zjemy by zapomnieć, że są jedyną spuścizną innego wielkiego Polaka, który całe życie przeżył poza krajem. Spędzimy wieczór pełen dumy narodowej, ale też pełen przekonania o ogromie pracy, która przed naszym i następnymi pokoleniami jest do wykonania. Wypijemy toast i zadamy sobie pytanie w jakim kraju chcemy żyć. Czy naszymi liderami będą Boni, Hausner, Kulesza czy może Lepper, Napieralski albo Szczypińska.

Bądźcie z nami. Z wolności trzeba się cieszyć.'

17:21, kovalesku
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 listopada 2009

Za dużo się dzieje, za dużo, a ja nie nawykła do wieczornych wyjść.


W piątek i sobotę byłam na otwarciu Nowego Wspaniałego Światu - trochę w pracy, trochę w cywilu. I podobało mi się. Wiem, co to znaczy udźwignąć organizacyjnie tak dużą imprezę, a były tłumy i kolejka. Wnętrze profesjonalnie oświetlone bardzo dobrze się prezentowało. Niektórzy mieli pretensje za pierwsze piętro zamienione w VIProom tylko dla przyjaciół Krytyki, inni że za długo stali na zimnie czekając na wejście. Ale generalnie było bardzo dobrze. Dziś 3 dzień inauguracji - zagrają m.in. Macio Moretti i Mikołaj Trzaska (wejście od godz. 20). Ciekawa jestem jak lokal będzie wyglądał w ciągu dnia, w wersji kawiarnianej.

A tu komentarze gospodarzy ze Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego po 2 dniach otwarcia:

Sławomir Sierakowski: - Niech otwarcie naszego Centrum oceniają inni. Ja cieszę się, że udało nam się zdążyć wszystko przygotować w dwa i pół miesiąca i teraz Nowy Wspaniały Świat może ruszyć pełną parą. Wielki szacunek dla Lecha Janerki, Fisza, Emadego i wszystkich artystów, którzy zagrali fenomenalne koncerty. Teraz wszystkich zapraszamy na kolejne wydarzenia artystyczne i intelektualne, ale także na poranną kawę, popołudniowy obiad i nocne zabawy. Już nas nic nie zatrzyma.

Dorota Głażewska: - Bardzo się cieszymy, że się udało. Dziękujemy wszystkim, którzy nam pomogli. W realizacji projektu iluminacji wzięło udział prawie sto osób. Przeraziliśmy się, jak stanęła kilometrowa kolejka przed drzwiami. Mamy nadzieje, że nikt się obraził, jeśli miał problem z wejściem, ale robiliśmy wszystko, co można, żeby jak najwięcej osób się dostało. Musieliśmy pilnować bezpieczeństwa. Postaramy się, żeby nie zabrakło co dzień okazji do odwiedzenia nas i wszystkich gorąco zapraszamy!

A tu felieton Romana o otwarciu...

A tu zdjęcia z otwarcia...

W piątek był jeszcze niezwykle udany, choć trochę za krótki i niezbyt dobrze nagłośniony koncert kolektywu SA-RA w Powiększeniu. Ale uciecha dla mnie konkretna. I dzięki dla Maceo Wyro i Borka.


A w sobotę najlepsza z tych imprez - dancing w Cafe Mozaika na Puławskiej, zorganizowany m.in. przez designerkę Annę Piwowar (na zdjęciu z lewej). Piękny neon, klimat jak na sanatoryjnym fajfie, stali bywalcy ucieszeni, że lokal tak żyje. Dziewczyny w cudnych kreacjach i szalone tańce do nieśmiertelnych hitów z lat 80. i 90. Udało się, więc jest nadzieja, że impreza będzie cykliczna.

16:04, kovalesku
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 listopada 2009

Podczas dzisiejszej dyskusji 'Warszawa, kultura kontra przestrzeń' w MSN, zorganizowanej przez Res Publikę Nową, absolutnie mnie zauroczył Peter Richards. Jak to się stało, że dotąd się nie spotkaliśmy? Nie wiem. Ale zdecydowanie muszę to nadrobić i umówić się z nim na dłuższą rozmowę do Gazety. I dowiedzieć się więcej ponad to, że jest architektem, specjalizującym się w projektach ekologicznych, współpracującym z grupą projektową Centrala, mieszkającym na Saskiej Kępie:) Mój człowiek!


Mówił o tworzeniu przyjaznych enklaw w mieście, podobnych do Dotleniacza na pl. Grzybowskim, które spowodowałyby, że nie uciekalibyśmy na weekend z Warszawy, ale chętniej spędzalibyśmy czas na spacerach, na świeżym powietrzu. Wzmacniając poczucie wspólnoty. Polecał prosty zabieg skupienia się na najbliższym sąsiedztwie i działaniu na małą skalę. Można zamykać na soboty ulice i na nich organizować kulturalne i rekreacyjne działania inspirowane przez lokalnych artystów, kuratorów, animatorów, którzy znają miejsce i ludzi. (- Nie zaprojektujesz charakteru ulicy, on już tam jest - mówi Peter). I nie chodzi o zamykanie tylko Krakowskiego Przedmieścia, bo to jest gest skierowany raczej do turystów, a nie do nas - mieszkańców, a to my mamy coś dla siebie zrobić. Dzięki temu każda taka ulica czy okolica zyskać by mogła swoją specyfikę, np. tej gdzie jest doskonały targ kwiatowy, albo rozwija sztuka graffiti albo są doskonałe aktywności dla dzieci. Wiedzielibyśmy gdzie i po co pójść w sobotę, gdzie spędzić czas z przyjaciółmi.

Takimi przyjaznymi przestrzeniami mogłyby być też ogródki działkowe - nasze ogrody w środku miasta, które często sprzedawane są przez miasto deweloperom. A jak sugeruje Peter możnaby je otworzyć dla mieszkańców. Wykupić np. 30 takich ogródków pośrodku całego założenia i stworzyć tam wspólną przestrzeń do spędzania wolnego czasu z placem zabaw, ławkami, kawiarenkami.

Jest też coś w tym, co mówi Peter, że miasta poddane są terrorowi samochodowemu. U nas co prawda metra prawie nie ma, więc zamykanie ulic dla samochodów jest mało możliwe. Ale marzy mi się. Gdy mam trochę wolnego czasu wieczorem albo w weekend, wolę przespacerować się przez miasto niż jechać samochodem. Więcej widzę, wrażeń wbród, przypadkowe spotkania ze znajomymi. To dlatego z urlopów w innych miastach mamy tak pozytywne wspomnienia, bo tam zwyczajnie więcej się włóczymy.

W Berlinie wiem gdzie iść w sobotę - bo na jednym placyku jest mnóstwo kafejek z dobrymi śniadaniami i muzyką na żywo, gdzie indziej plaża, a jeszcze w innym miejscu - targowisko staroci. W Warszawie nie mam zbyt wielu takich miejsc. W sobotę z przyjemnością chodzę na zakupy na Halę Mirowską i za każdym razem myślę o tym, jak fajnie byłoby stworzyć tuż obok, w parku Mirowskim, takie sobotnie targowisko z młodym, nowoczesnym polskim designem. Może na kształt Gdynia Design Days projektanci mogliby sprzedawać swoje rzeczy w kontenerach, a może w ciekawie zaprojektowanych stoiskach? Obok mielibyśmy naszych staruszków handlujących drobnicą i dobrami z działek - kwiatami, owocami. Na pewno powstałyby też w okolicy fajne kawiarenki.

Też przy okazji Euro 2012 władze miasta powinny pomyśleć o zorganizowaniu takich rekreacyjnych przestrzeni. Wiem, że planowana jest nowa plaża na wysokości Stadionu Narodowego, po praskiej stronie. Może ożywi się dzięki temu komunikacja wodna i Przemek Pasek będzie nas mógł stamtąd zabierać na spacery po chaszczach? Może się uda. Za mało życia na te wszystkie pomysły:)

16:01, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 listopada 2009

Czy Wy też lubicie obejrzeć od czasu do czasu dobry film klasy B, taki co to u redaktora Mossakowskiego dostałby co najwyżej 3 gwiazdki, a w Waszej osobistej klasyfikacji zasługuje na co najmniej 4? Ja tak, zwłaszcza w taką jesionkę jak ta nasza teraz. Dlatego z tej niższej półki polecam Wam film 'Solista', który dziś obejrzałam w Kinotece (już go grają w małej sali, mimo że dopiero co wszedł na ekrany:) Ja wybrałam się dlatego, że jeden z moich absolutnie ulubionych aktorów Robert Downey Jr gra tam zaangażowanego dziennikarza 'L.A.Times', a partneruje mu moja ulubienica Catherine Keener (jak ja ją kocham w innym filmie klasy B - 'Walking and Talking'!). Tu recenzja 'Solisty' pióra Mossaka - 3 gwiazdki:)

Mam dziś doła, chodzę po mieście i pochlipuję. Dobrze, że - jak śpiewa Robyn - łez w deszczu nie widać. Do tego kawałka nakręciła świetny klip, nawiązujący do wczesnej Madonny, ale bardzo nowoczesny, miejski. Zobaczcie sami...

Na momencik rozpromieniła mnie dziś swoim felietonem o filmach promujących Chopina w Warszawie moja ziomalka Magda Dubrowska (ta, która nie czyta gazetowego forum, bo jej lekarz zabronił). Pisze: 'Przeżył powstanie listopadowe, oby zniósł obchody rocznicy swoich urodzin. Mowa o Fryderyku Chopinie, kompozytorze polskim. Powstanie przeżył, bo wyjechał z Warszawy. Miejmy nadzieję, że w 2010 r. nie zmusi go do podobnego aktu Biuro Promocji Miasta, które co chwilę zaskakuje nas nowymi pomysłami na promocję artysty i Warszawy jako jego miasta.'

No i dołek nie dołek - pracujemy. Ogłosiliśmy właśnie nasz doroczny stołeczny plebiscyt na Knajpę Roku. Maciek Nowak nominował tym razem: Enotekę Polską, restaurację Buffo, Sushi Zushi, R20 i Biały Domek. Jury w składzie: Maria Seweryn, Aga Zaryan, Edward Dwurnik i Robert Więckiewicz już biega po tych knajpkach i najada się do syta. Ogłoszenie wyników - 18 listopada. Wy też możecie głosować.

Oby do Wdech i do wiosny!

22:26, kovalesku
Link Komentarze (4) »
wtorek, 03 listopada 2009

Po 20 latach bycia dyrektorem Wojciech Krukowski żegna się z Centrum Sztuki Współczesnej. Minister już szuka jego następcy.

Wojciech Krukowski zgłosił chęć odejścia na emeryturę we wrześniu, by dać ministrowi Zdrojewskiemu czas na znalezienie następcy. - Pierwsze rozmowy z kandydatami już się odbyły, ostatnie są zaplanowane na koniec pierwszego kwartału przyszłego roku. Jeżeli w wyniku tych rozmów wyłoni się ten najlepszy, minister powoła go, bez ogłaszania konkursu, do czego ma prawo. Jeżeli jednak świetnych koncepcji rozwoju CSW będzie więcej, nie wykluczamy możliwości ogłoszenia procedury konkursowej - mówi Iwona Radziszewska, rzeczniczka Minsterstwa Kultury.

Krukowski zaczął urzędowanie na Zamku Ujazdowskim 15 stycznia 1990 r. Minister Cywińska przekonywała go: 'Musisz, bo jest rewolucja!'. - Zmobilizowałem się, ale obiecywałem sobie, że to będą tylko dwa lata. Posprzątam, zrobię co trzeba i wrócę do swoich spraw. Zostałem 20 - wspomina Krukowski. Jednocześnie budował program Centrum, mierzył się z ciągłym niedofinansowaniem i rozgrzebanym remontem zamku. W naszej rozmowie w jutrzejszym Stołku podsumowuje to swoje 20-lecie, wylicza co mu się udało, co nie wyszło i po raz pierwszy oficjalnie mówi o tym, że szykuje się do przekazania CSW swojemu następcy.

Cały wywiad tutaj...

PS. Dialog z dzisiejszego kolegium:

Sewek: - Dlaczego ten Krukowski właściwie odchodzi? On jest chyba w moim wieku, prawda? (tu następuje dyplomatyczna cisza). Żelazowska (zmieniając temat): - Powiedzcie mu, że ta strona internetowa CSW jest kompletnie nieczytelna. - No właśnie, w tej rozmowie przyznaje, że słabo sobie z promocją radzi. Żelazowska: - Kiedy ona właśnie jest za nowoczesna!

23:33, kovalesku
Link Komentarze (4) »

Galeria Zachęta, która od lat wynajmuje od Ministerstwa Kultury pomieszczenia Kordegardy przy Krakowskim Przedmieściu 15/17, musi się stamtąd na półtora roku wyprowadzić, by zrobić miejsce Fryderykowi Chopinowi. - W związku ze zbliżającymi się obchodami Roku Chopinowskiego minister Bogdan Zdrojewski zasugerował, by przez najbliższe miesiące Kordegarda stała się miejscem związanym z naszym najwybitniejszym kompozytorem. Dotyczy to: sztuki, wystaw, informacji, promocji oraz występów młodych artystów na żywo, którzy wykonywaliby muzykę Chopina oraz tę związaną z nią kontekstem muzycznym, artystycznym, historycznym - wyjaśnia Iwona Radziszewska, rzeczniczka Ministerstwa Kultury.

Zachęta nie robi afery, bo minister obiecuje pomoc w znalezieniu i sfinansowaniu na te półtora roku wynajmu innego miejsca. Zapewnia też, że Zachęta na Krakowskie Przedmieście wróci. Ja zastanawiam się jedynie nad słusznością takiego planu, by z okazji Roku Chopinowskiego dosłownie zalać całe miasto Chopinem. Moim zdaniem lepiej by było, by Warszawa wykorzystała wzmożony ruch turystyczny sprowokowany tym Rokiem i zaprezentowała się jak najróżnorodniej. Zwłaszcza że staramy się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Dotychczasowy program Kordegardy wydaje się do tego celu idealny. W cyklu 'Pokój z widokiem' kuratorka Magdalena Kardasz proponuje tam pokazy dotyczące Warszawy i innych metropolii wchodzące w dialog z przestrzenią publiczną, z tym co za oknem galerii. Właśnie trwa tam wystawa 'Warsaw City Tennis Clubs' Maćka Stępińskiego, który sfotografował warszawskie korty tenisowe, na których grał w latach 80. Nie rozumiem, dlaczego ministerstwo nie dostrzega w tym promocyjnego waloru. Pozostaje mieć nadzieję, że Zachęta, która ma opuścić Kordegardę do końca roku, na Krakowskie Przedmieście rzeczywiście wróci. 

16:51, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 listopada 2009

Chyba za dużo ostatnio słucham hip-hopu. Ale jakoś się trzeba przy życiu trzymać. A tam bojowe nastroje. U Jaya-Z podsłuchałam przy okazji fajne hasło promocyjne. On mówi: 'I'm so Brooklyn', ja kopiuję 'We're so Warsaw!'. Muszę to opatentować:) Troszkę prowokacyjnie umieściłam tu w poprzednim wpisie ten jego i Alicji Keys wideoklip o NY, żeby pokazać, że nie trzeba wywalać miejskich pieniędzy na filmy promocyjne. Branża muzyczna robi je za nas. Muzycy, tekściarze, filmowcy to prawdziwi lokalni patrioci. Jak sami piszecie na forum tyle jest kawałków o Warszawie, tyle fajnych towarzyszących im obrazków. Już dawno chcieliśmy wydać taką płytę CD i DVD w Co Jest Grane, może wreszcie się uda. Nastroje bojowe, coś znów wisi w powietrzu. Czujecie? Tak jak przed ReAnimatorem niezależne kulturalne towarzystwo było zwarte i gotowe, tak czuję że i teraz podnosi się z apatii, jeszcze silniejsze. A może tak z grubszej rury? Może przyjrzymy się naszym radnym przed wyborami? Będziemy jak te natrętne muchy, od których nie będą potrafili się odgonić? A może znów podejmiemy kilka naszych ulubionych tematów? Rozmawiając z dyr. Krukowskim myślałam o takich buntach. Gdy jesteśmy młodzi bez sensu spalamy się boksując z rodzicami, nauczycielami. Ja boksowałam się tak z Krukowskim 10 lat, żeby go wreszcie w spokoju wysłuchać, podyskutować i docenić. Czas na drugą fazę buntu - mądrzejszą, odpowiednio ukierunkowaną. Właściwe słowa znów znajduję w hip-hopie. Niech nas zagrzewa Molesta!:)

22:09, kovalesku
Link Komentarze (1) »

Z serii: filmy promujące miasta - Nowy Jork, reż. Hype Williams, zamiast Stasia Drzewieckiego na klawiszach piękna kobieta w obcisłym skórzanym wdzianku. Choć pod koniec, podobnie jak u Holland, dramaturgia trochę siada, to i tak palce lizać.

Hasło promocyjne: EMPIRE STATE OF MIND.

00:17, kovalesku
Link Komentarze (9) »
piątek, 30 października 2009

Wpadłam z przyjacielem w drodze z pracy na Mariensztat, do Ogrodów. Mile zaskoczona jestem wnętrzem, choć nie jest przecież jeszcze dokończone (podobnie zaintrygowały mnie ostatnio swoją surowością Delikatesy.TR). Po zmierzchu Ogrody wyglądają bardzo klubowo, cedekowo. Matowe czarne ściany, żarówki zwisające na zawiązanych na supełki kablach, rury oklejone srebrną folią. Przyjemny prosty bar, z elementami z surowego drewna, z białymi kafeklami w tle. Gospodyni Ania Kalisz mówi, że w dzień to wnętrze wydaje się bardzo jasne. Bo tylko od połowy ściany są czarne, do połowy białe. I dużo światła wpada przez wielkie okna. Dziś małe wnętrze szczelnie wypełniła publika, która przyszła na koncert wrocławskiej grupy Mikromusic. Zmieściła się też scena i sześcioro muzyków na niej. Słyszałam ich, przyznaję się bez bicia, pierwszy raz, i bardzo mi się spodobało to subtelne jazzujace granie, a jeszcze bardziej teksty (choć momentami miałam wrażenie, jakbym cały czas słyszała tę samą piosenkę). Humor trochę popsuł mi menedżer (chyba, bo bardzo zaangażowany) zespołu, który cały czas zwracał nam uwagę, że gadamy w trakcie koncertu, że wchodzimy na schodki, a to już pomieszczenie dla muzyków. Bardzo przeżywał i najgłośniej wiwatował:) Wyszliśmy więc do namiotu, który Ogrody wystawiły na rynku - z głośnikami, stolikami i grzejącymi grzybkami - i słuchaliśmy komentarzy spacerowiczów-sąsiadów. Oj, nie będzie z nimi łatwo. Ale trzymam kciuki, bo ja z przyjemnością się tam na wywiady będę umawiać. Ogrody ruszą pełną parą najprawdopodobniej już za dwa tygodnie.

22:31, kovalesku
Link Dodaj komentarz »

Spisuję właśnie wywiad z Wojciechem Krukowskim, dyrektorem Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. W tym roku dostał 2 mln zł z ministerstwa na budowę/remont zamku, w najbliższym na razie nie ma zadeklarowanej ani złotówki. Budowa trwa już 34 lata i skończyć się nie może. A gdyby były na to fundusze, możnaby to zrobić w 4 lata. Dach jest za wysoki, źle zamontowane rury spustowe i gdy w trakcie ulewy spływają nimi hektolitry wody, rury nie wytrzymują, ściany nasiąkają, tynk się zapada. Stropy i podłogi w wielu pomieszczeniach wciąż są prowizoryczne. Publiczność pyta, jakiego koloru jest zamek. Bo nigdy nie starczyło pieniędzy, żeby otynkować i pomalować cały, więc każda elewacja jest w innym odcieniu, wyznaczając tym samym terminy kolejnych dotacji. Możnaby otynkować całość hurtem, ale to kosztuje 600 tys. zł. Czujecie?! Aż i tylko 600 tys. Zależy jak na to spojrzeć. - Mniejsze ośrodki radzą sobie lepiej w takich warunkach niestabilności finansowej, ale nie taki lotniskowiec, nie wielkie muzeum - mówi dyrektor Krukowski. I zapowiada, że wyrazi „zdziwienie” na piśmie planowanym zmniejszeniem o 800 tys. zł ministerialnych dotacji na przyszłoroczny program CSW i zerowym budżetem na remont.     

18:57, kovalesku
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 października 2009

Różowe szczęście -  fot. Mirelka von Chrupek i Albert Zawada


21:51, kovalesku
Link Komentarze (5) »

Byłam dziś na zwiadzie w Nowym Wspaniałym Świecie u Stowarzyszenia im. S. Brzozowskiego. Budują ostro, urządzają, myją okna, malują. Otwarcie w lokalu po dawnej kawiarni Nowy Świat już za tydzień. Wstęp wolny, więc sprytnie wymyślili, żeby rozłożyć je na 3 dni, żeby rozładować tłok. W piątek zagra Lech Janerka, w sobotę Fisz i Emade, a w niedzielę po raz pierwszy usłyszymy specjalny projekt LXMP Macia Morettiego i Mikołaja Trzaski. Będą też DJ’e i muzyka do rana. A w sobotę dodatkowo projekcje przygotowane przez Kasię Górną, wyświetlane na fasadach kamienic, na całej długości ulicy, po stronie kawiarni. Temat przewodni: budujemy Nowy Wspaniały Świat (tak jak ‘Cały naród buduje swoją stolicę’ na Empiku).

Z ciekawostek, tak na szybko - wnętrze będzie dość surowe, ściany zostały przemalowane na szaro, meble będą proste szaro-czarno-drewniane, delikatne akcenty czerwone pojawią się jedynie w muralach Twożywa, które powstają właśnie na ścianach i suficie sali głównej oraz na schodach (Mariusz i Krzysiek zaprojektowali też logo NWŚ z filiżanką kawy z której unoszą się ogniste płomienie, bo jak wiadomo wszystkie rewolucje rodzą się w kawiarniach). Ostatnia sala na parterze (ta z tylnym wyjściem) odgrodzona będzie od głównej czarną zasłoną, pomalowana na czarno, z czarną wykładziną i pufami - tam będzie chillout i pokazy filmowe. W głównej sali dominuje już wielki bar, zaprojektowany przez Olę Wasilkowską (drugi bar w jej życiu, ale pierwszy tak spektakularny) - z szarych cegieł i sklejki. Jak mówi projektantka - konstrukcja low budget, korespondująca z filozofią tego miejsca. Cegły są surowe, ustawione również w oknach, tak by było je widać z zewnątrz. Stoliki pociągnięte będą smugami farby, tak by wszystko sprawiało wrażenie pozostającego jeszcze w procesie, w budowie. Co nie oznacza prowizorki. Ma być profesjonalnie, zgody już wszystkie są, remont dobiega końca (w związku z tym pożyczka przez Stowarzyszenie zaciągnięta;). Na górze będzie Uniwersytet, pokazy filmowe, ta sala też sukcesywnie będzie remontowana. Będzie też pokoik prasowy w małym pomieszczeniu przed wejściem do głównej sali. Kawiarnia ambitnie ma być otwarta codziennie od godz. 9 do 3. Wieczorami będą spotkania, dyskusje, nocami DJ’e zagrają do tańca (w piątki prezentować się będą wyłącznie kobiety). Co jeszcze? Żakowski poprowadzi dyskusje polityczne, Dunin – literackie, Belina serwować będzie przygnebiającą muzykę w poniedziałkowe wieczory, będzie premiera książki Olgi Tokarczuk, Nowy Teatr wchodzi ze swoim cyklem spotkań, Animatornia ma już pokazy dokumentów, będą wydarzenia wokół przewodnika o Joannie Rajkowskiej, Długosz otworzy wystawę, będą też gościć gwiazdy światowej humanistyki. Co wieczór coś ma się dziać.

Co jeszcze? Jak coś mi się jeszcze przypomni, to dopiszę. A teraz pędzę na odpalenie neonu na Kępę Potocką. Spotkajmy się tam!

17:49, kovalesku
Link Komentarze (3) »
wtorek, 27 października 2009

Dziś odwiedziłam Maurycego Gomulickiego montującego neon na Kępie Potockiej. Ogromna metalowa konstrukcja stoi już w pobliżu bloków vis a vis Centrum Olimpijskiego. Przyjechała w częściach z hangaru lotniczego w Radzyminie i z drobnymi problemami technicznymi (wkopywanie na nowo fundamentu kilka metrów dalej) stanęła na Kępie. Mieszkańcy się interesują, dopytują czy to reklama będzie. A tymczasem wielka reklama restauracji w Centrum Olimpijskim malowana jest na bloku, dokładnie w tle. Też różowa, ale brzydkoróżowa. Z Maurycym jak to z nim - spacer, podziwianie jesiennych liści, rozmowy o kształtach parkowych ławek i latarń, o szczęściu, rozkoszy, o sztuce w przestrzeni publicznej, o socmodernie, no i herbatka z cytryną u Araba (mój ulubiony cytat z dziś: - Różowy kolor w tym wypadku jest dla mnie synonimem szczęścia, być może naiwnego, ale szczęścia. Cynizm jest najprostszą odpowiedzią na rzeczywistość, która nas otacza. Naiwność bywa trudniejsza). 17-metrowy neon w kształcie wielkiej szklanki wypełnionej różowymi bąbelkami produkuje firma Reklama (ta sama, z której wyszła większość najpiękniejszych warszawskich reklam świetlnych z lat 50-70), projekt realizuje fundacja Bęc Zmiana, przy wsparciu finansowym miasta i firmy Vattenfall. Ostatnie wieści - prąd jest, powinno się udać. Odpalenie neonu w czwartek o godz. 19, afterparty U Araba. Miejmy nadzieję, że mieszkańcom migające bąbelki nie będą przeszkadzać i że będzie radość ogólna, a nie protesty i rzucanie kamieniami w neonowe kule.

Jeszcze dziś spotkacie Maurycego w klubokawiarni Warszawa Powiśle, gdzie występuje w roli DJ'a i serwuje różową muzykę. A jeszcze a propos neonów - Warszawa Powiśle też swój remontuje w firmie Reklama, dzięki wsparciu Architektury-Murator, która uzbierała pieniądze na ten cel (9 tys. zł) podczas swojego urodzinowego Balu Architektów.

Fotoportret Maurycego - Albert Zawada

Rozmowa z Maurycym Gomulickim o neonie na Kępie Potockiej (sprzed ponad roku)...

19:40, kovalesku
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa