Blog > Komentarze do wpisu

Detonator politycznej wyobraźni

Pytają mnie, o co chodzi w tym projekcie. Spróbowaliśmy więc z Sebastianem Cichockim wytłumaczyć. Nasza rozmowa dziś w Gazecie Stołecznej. Tu - jej pełniejsza wersja. Foto: Albert Zawada/Agencja Gazeta.



Od kilku dni na ulicach Warszawy pojawia się Manifestacja Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce ze Sławomirem Sierakowskim na sztandarach. Izraelska artystka Yael Bartana kręci film, który pokaże w czerwcu na biennale sztuki w Wenecji.

W pierwszej części jej filmowej trylogii - „Mary koszmary” - Sławomir Sierakowski (redaktor naczelny „Krytyki Politycznej”) na istniejącym jeszcze wówczas Stadionie Dziesięciolecia nawołuje Żydów do powrotu do Polski. Wracają i budują kibuc na Muranowie – o tym opowiada druga część trylogii - „Mur i wieża”, kręcona w 2009 r., w miejscu gdzie powstaje teraz Muzeum Historii Żydów Polskich. Trzecia część filmu nosi tytuł „Zamach”. Przywódca zostaje zamordowany, a po jego śmierci ulicami miasta rusza manifestacja sympatyków Ruchu. W tym tygodniu można się było na nią natknąć m.in. na Krakowskim Przedmieściu, pl. Piłsudskiego i pl. Defilad.

Na pl. Piłsudskiego ekipę filmową zaatakowali m.in. obrońcy krzyża, krzycząc: Zabiliście Jezusa!, oraz skinheadzi, którzy zawiadomili policję o bezczeszczeniu polskiej flagi i próbowali usunąć w nocy z placu wielkie popiersie Sławomira Sierakowskiego.

Kuratorem wystawy „...i zadziwi się Europa” w Pawilonie Polskim w Wenecji jest (wraz z Galit Eilat) Sebastian Cichocki z Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Mieszkańcy mają mętlik w głowie - czy to plan zdjęciowy czy prawdziwa demonstracja. Podobnie było z budową kibucu na Muranowie.

Sebastian Cichocki: - Doskonale! Bardzo ciekawe jest to, co dzieje się podczas powstawania filmu: maszerujący statyści, powtarzanie ujęć, noszenie trumny z prawdziwym Sławomirem Sierakowskim, dzieci z kwiatami, łopoczące sztandary. Ten projekt funkcjonuje jako rodzaj miejskiej legendy, ludzie rozmawiają o nim w tramwajach, robią zdjęcia. Tracimy kontrolę nad tym jak jest relacjonowany, istnieją różne wersje przebiegu zdarzeń.

Cenimy sobie emocjonalne reakcje przechodniów, także te negatywne. Oznacza to, że projekt jest ważny, że jeszcze obchodzi nas kto i w jaki sposób manifestuje publicznie swoje poglądy. Dlatego też nie chcieliśmy, żeby ten film był realizowany w jakimś odizolowanym nie-miejscu. Jego akcja toczy się w Warszawie, scenografią do niego są konkretne miejsca, nacechowane ideologicznie, historycznie obciążone.

Można powiedzieć, że działamy w dwóch różnych planach. Z jednej strony przygotowujemy filmowy tryptyk, który trafi do obiegu galeryjno-muzealnego, a z drugiej wcielamy jednak w życie projekt, który ma duży potencjał rozbudzania wyobraźni politycznej. To także budowanie fundamentów pod potencjalny ruch społeczny, wychodzący poza pole sztuki.


Czy minister Bogdan Zdrojewski, akceptując tę wystawę w Pawilonie Polskim, miał świadomość, że legitymizuje tym samym Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Polsce?

- Minister Zdrojewski znał wcześniejsze filmy Yael, zdając sobie sprawę że są częścią naszej polskiej kultury, debat o naszej tożsamości. Wspominał o ich edukacyjnym potencjale podczas ceremonii wręczenia nominacji dla kuratorów biennale, nawiązując do aspektu otwartości polskiej współczesnej kultury. Bardzo szanujemy tę odważną decyzję. Niezależnie od tego czy potraktujemy ROŻwP jako artystyczną fikcję czy propozycję polityczną.


Gdy widzimy na planie zdjęciowym tę mieszankę symboli, estetyk - komunistycznej, faszystowskiej, różnych narracji politycznych, ras, myślimy: jakiś wygłup, absurd.

- Na pierwszy rzut oka to rzeczywiście może wyglądać jak halucynacja, political fiction osadzone w polskiej rzeczywistości. Ta sytuacja jest świadomie przerysowana, komiksowa wręcz, odnosi się też do języka filmowej propagandy.

Artystce zależy na tym, aby choć na chwilę wytrącić nas z torów poprawnego politycznie myślenia. Niewątpliwie, nasza kolektywna wyobraźnia została sparaliżowana i jest to jakieś antidotum na ten stan. Projekt Yael Bartany jest niepoprawny, wręcz brutalny. Trzeba wobec niego zająć konkretne stanowisko. Nie można powiedzieć po prostu – nie obchodzi mnie to, to nie mój problem. W tym sensie jest to idealna praca do pawilonu narodowego. Porywająca (czy też dla niektórych widzów odrażająca), wizja o wielkim zrywie, który zmienia nasz kraj. Myślę że ten scenariusz jest w dodatku realny.


Realny? W jakim sensie? Że znajdą się autentyczni sympatycy tego ruchu?

- Oczywiście. Wiosną 2012 roku zostanie w Berlinie zorganizowany pierwszy kongres Ruchu Odrodzenia Żydowskiego. Członkami tego specyficznego ugrupowania chcieliby być nie tylko potomkowie polskich Żydów mieszkający w Izraelu, ale i Palestyńczycy, Niemcy, Anglicy.


Kongres reżyserowany przez artystkę?

- Inicjowany, ale nie reżyserowany. Mimo że będzie miał miejsce w ramach berlińskiego Biennale Sztuki Współczesnej, wychodzi poza pole sztuki. Zgłaszają się do nas osoby - pisarze, filozofowie, aktywiści - ktorzy chcą pracować nad rozwojem ideologicznych fundamentów zarysowanych przez Yael Bartanę. To zdopingowało nas do różnego rodzaju działań towarzyszących otwarciu Pawilonu Polskiego, jak np. dystrybucja kart członkowskich, plakatów z manifestem ruchu przetłumaczonych na różne języki czy dyplomatycznym protokołem opracowanym przez performerów z grupy Public Movement. Przygotowujemy też publikację pod auspicjami ROŻwP, noszącą tytuł „A Cookbook for Political Imagination” („Książka kucharska politycznej wyobraźni”), będącą czymś w rodzaju manuala, w której znajdują się instrukcje dla nowego ruchu politycznego, autorstwa socjologów, psychologów, urbanistów, a nawet, na co wskazuje tytuł książki - kucharzy.


No dobrze, to pochylmy się nad programem. Jaką propozycję ma ten nowy ruch?

- To apel skierowany nie tylko do Żydów, ale wszystkich grup zmarginalizowanych, wykluczonych. Nawołując Żydów do powrotu do Polski, poruszamy kwestie związane z migracjami, prawami do osiedlania się, zajmowania terytorium. Snujemy także fantazje o ocaleniu Polski poprzez „innych”. Na naszej manifestacji idącej Krakowskim Przedmieściem pojawił się żartobliwy, ale symptomatyczny transparent: „Żydzi, nie zostawiajcie nas samych z Polakami!”. Wiele osób, szczególnie młodszego pokolenia, marzy o zróżnicowaniu ideologii, języków, religii.

Problemem nie byłby brak gotowości Polaków do przyjęcia Żydów (wiele się w tej kwestii zmieniło, zwłaszcza w przeciągu ostatniej dekady), ale to, że Żydzi nie kwapią się do powrotu do ojczyzny ich przodków.


Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Polsce to lewicowa propozycja? Jak to się stało, że właśnie Sławomir Sierakowski został jego twarzą?

- Dla jednych ten projekt uderza w etos lewicowy, drwi z niego i ośmiesza, inni uważają że to karykatura prawicowej retoryki. To niesłychanie ambiwalentny i drażniący materiał.
A dlaczego Sławek? Był odkryciem dla Yael Bartany podczas jej pierwszych podróży po Polsce. Zrobiła na niej wrażenie jego charyzma, próba odbudowania etosu lewicowego w Polsce, ale i nawiązania do przedwojennych kręgów inteligencji polsko-żydowskiej. Co ciekawe, gdy film trafił do międzynarodowego obiegu galeryjnego, jego twarz - lidera „Krytyki Politycznej” - stała się tożsama z twarzą przywódcy nowej formacji politycznej.


Jak ludzie na ulicach Warszawy reagowali na godło ruchu: połączoną gwiazdę Dawida i białego orła?

- To logo jest jednym z najbardziej prowokacyjnych elementów projektu. Najczęściej irytuje. Szukaliśmy prostego, wyraźnego komunikatu wizualnego i projekt studia The League spełnił te wymogi. Powiewający na sztandarach nad wejściem do Pałacu Kultury znak wyglądał bardzo totalitarnie, groźnie.


To przypadek, że kręcicie film „Zamach” - manifestację żałobną po śmierci przywódcy - na Krakowskim Przedmieściu, w przeddzień rocznicy katastrofy smoleńskiej?

- Tak, bo pomysł na to, by trzecia część trylogii była epizodem tragicznym, poświęconym zamachowi na lidera ruchu powstał o wiele wcześniej. Jak wiemy dobrze z historii, narody czy ugrupowania polityczne potrzebują swojego mitu założycielskiego. Można go ufundować na tragedii, na ofierze złożonej z charyzmatycznego polityka, przywódcy. Wydaje się, że jako naród skrycie, od stuleci fantazjujemy o tragedii. I co jakiś czas ta mroczna fantazja się materializuje. Wielokrotnie rozmawialiśmy z Yael o idei narodu wybranego, fascynował nas też romantyczny mesjanizm, wiersze polskich poetów, syjonistyczna literatura.

„Zamach” nie będzie oczywiście filmem sensacyjnym, ale skumulują się w nim różne dramatyczne doświadczenia i obserwacje z ostatnich miesięcy, również te związane z „arabską wiosną”.


Czy artyści i kuratorzy powinni aż tak mocno angażować się w politykę?
- Żadne z nas nie zostanie politykiem. Będziemy dalej zajmować się sztuką. Ale artyści i kuratorzy nie są przecież przybyszami z kosmosu, są równoprawnymi uczestnikami debaty publicznej. Interesujące są takie przypadki postaw artystów, jak zaangażowanie Josepha Beuysa w Partię Zielonych, działalność Artura Żmijewskiego w ramach „Krytyki Politycznej”. Nie wiadomo gdzie kończy się sztuka, a zaczyna aktywność polityczna. Artyści poprzez swoją uprzywilejowaną pozycję, mobilność, dostęp do specyficznych form finansowania projektów, bywają bardzo skuteczni. Niebezpieczeństwo jest tylko takie, że o wiele więcej się im wybacza, traktuje ich inicjatywy z przymrużeniem oka, jako nieszkodliwą artystyczną fantazję. Radziłbym potraktować takie pomysły, jak te proponowane przez Yael Bartanę, serio. Wyobraźnia to potężne narzędzie!

Wystawa w polskim pawilonie ma polityczny charakter również dlatego, że idzie pod prąd wypracowanego status quo na biennale w Wenecji – czyli praktykowanego od ponad 100 lat podziału na pawilony narodowe i konwencji konkursu. Projekt Bartany - Żydówki w Pawilonie Polonia to kolejny krok w stronę zburzenia tego pozornego ładu. Biennale sztuki to nie olimpiada sportowa! To raczej poligon doświadczalny.

 

* strona internetowa projektu

piątek, 08 kwietnia 2011, kovalesku

Polecane wpisy

  • Pięknej Warszawy nam życzę

  • Miasto wielkiego formatu?

    Fot. Bartek Bobkowski/Agencja Gazeta Kawałek po kawałku sprzedajemy nasze miasto. Można już zasłonić banerem dworzec, most, postawić dmuchaną reklamę przy stacj

  • Róbmy swoje

    Spotkałam się z niezwykle dynamicznym młodym człowiekiem z firmy Platige Image. Trochę, żeby poznać kulisy powstawania filmów promocyjnych i ponarzekać na urzęd

Komentarze
Gość: mgws, *.studby.uio.no
2011/04/08 20:04:40
zgadzam sie ze wszystkim, procz jednego "Projekt Yael Bartany jest niepoprawny, wręcz brutalny.". tenprojekt jest brutalny, ale w swojej poprawnosci
-
Gość: Hi, *.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2011/04/08 20:30:13
No, jeśli uważasz, że tutaj mieszanka żydów, sierakowskiego i faszystowskiej estetyki jest poprawna, to chyba dawno w polsce nie byłaś;)
-
Gość: mgws, *.studby.uio.no
2011/04/08 21:15:52
bylam wczoraj. mieszanka wydala mi sie tak poprawna jak w wymarzonym nowym jorku i to troche boli, bo u nas mogloby byc ciekawiej
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2012/07/31 16:38:55
Tego typa powinni powiesić za zdradę stanu. Już raz mieliśmy Judeopolonię, i naród nieomal nie przypłacił tego swoim istnieniem. Won z Polski, azjatyccy najeźdźcy.
-
Gość: elm, *.dynamic.chello.pl
2012/09/11 22:29:27
Osobiście nie mam nic do żydów, czy też Żydów, jak to woli, ale nie chcę tego typu eksperymentów/projektów/propagandy w moim kraju.
-
Gość: GOŚĆ, *.dynamic.chello.pl
2013/04/18 18:29:56
aleszum.salon24.pl/484682,pogrom-polakow-w-nalibokach-i-koniuchach

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa