|
Blog > Komentarze do wpisu
100-lecie ArsenaDziś na stacji Warszawa Powiśle miało miejsce wzruszające spotkanie w 100-lecie urodzin Arseniusza Romanowicza, zwanego przez przyjaciół Arsenem - projektanta tego i wielu innych naszych kolejowych dworców: Warszawa Centralna, Warszawa Wschodnia i przystanków linii średnicowej (wraz z Piotrem Szymaniakiem, na zdjęciu poniżej Warszawa Stadion z 1958 r.). O tym dworcu mówił dziś współpracownik Arseniusza Romanowicza Andrzej Pańkowski, autor wnętrz Centralnego. Zajrzał tam kilka dni temu, a nie był już, jak sam przyznał, "od dziesięcioleci". - Wnętrze zostało tak niemiłosiernie zepsute przez gospodarza, przez kolej. Zaśmiecone budami, kebabami - mówił ze smutkiem. Wspominał: - Oczkiem w głowie Arseniusza Romanowicza były słupy podpierające dach, które długo cyzelował. Dziś sterczą z nich jakieś kable, gdzieś indziej przyczepiony jest do nich szlaban. Z kolei moim najlepszym pomysłem były bębny z czarnego granitu po dwóch stronach wejścia na dworzec. Specjalnie sprowadzano na nie materiał ze Skandynawii. A teraz ledwo je dostrzegłem, tak są szmaciarsko obudowane - mówił Pańkowski lekko rozżalony. A ja przyznam, że nawet nie wiem o czym mówił, tak giną dziś te detale. Marzy mu się (a ja podzielam to zdanie), by halę dworca zostawić na jakiś czas zupełnie pustą, ale nowy projekt niestety zakłada zastawienie jej kolejnymi budkami, niby nowoczesnymi, ale nie pasującymi do tej architektury. - Będę to musiał wszystko przekazać Arseniuszowi, gdy się spotkamy - zażartował na koniec Pańkowski. Ładnie mówił o przyjacielu, że "nie był pazerny na swoje ja, chętnie współpracował z młodymi". Na październikowej wystawie zobaczymy w górnym pawilonie stacji Warszawa Powiśle instalację grafika Błażeja Pindora wykorzystującą archiwa rodziny Romanowiczów, a w przejściu z peronu do okrąglaka kas "odkrywkę archeologiczną" przywracającą fragment oryginalnej dekoracji z czarnymi kwadracikami. Powiedział mi o niej kurator wystawy Tomek Fudala. Gdyby nie to, pewnie nigdy bym jej nie dostrzegła. Bo ta nowoczesna architektura z końca lat 50., początku 60., niestety znika na naszych oczach. To dosłownie ostatnia chwila, by ją ratować lub chociaż udokumentować. A na pewno należy oddać honor jej twórcy. poniedziałek, 30 sierpnia 2010, kovalesku
|
|