Blog > Komentarze do wpisu

Smak Kwaśnej Olki

Kurcze, mam wyrzuty sumienia, że te teksty zaproszonych przez nas do książki artystów tak teraz trzeba skracać. Ale w końcu nie chodziło o słowo pisane, a o pokazanie prac. A oni się straaaasznie porozpisywali. Dlatego będę tu ujawniać te moje ulubione ZA DŁUGIE WERSJE. Dziś Warszawa ilustratorki Oli Osadzińskiej, która przygotowała nam piękną specjalną pracę do nowej edycji Zrób to... Ale zobaczycie ją dopiero w książce (staram się jak mogę, żeby choć minimalnie wzmóc Waszą ciekawość:)

'W Warszawie najbardziej lubię te miejsca i ulice, które zachowały charakter przedwojennej europejskiej stolicy. Dziś trudno sobie wyobrazić, że Warszawa mogła być kiedyś nazywana „Paryżem Północy”. Jesteśmy raczej typowym wschodnioeuropejskim miastem z szerokimi ulicami, przygotowanymi na wypadek niespodziewanego przejazdu czołgów i pełnym bud z początków kapitalizmu (czy istnieje lepszy symbol tego czasu niż zapiekanka z budki?). Tyrmand pisał, że brud w Warszawie zaczął się w latach 50., dlatego właśnie lubię to co było wcześniej - Mokotowską, tyły Chmielnej i Nowego Światu, Koszykową, plac Zbawiciela.
Mam do miast podejście „fasadowe” - uwielbiam piękne kamienice, zdobione bramy, kariatydy i atlantów podtrzymujących balkony. I myślę, że może właśnie w Warszawie, bardziej niż w innych stolicach, można docenić ich wartość, wśród rozpadających się plomb z lat pięćdziesiątych i siedemdziesiątych.

Spacer po Warszawie ze znajomymi zaczynamy zazwyczaj od placu Zbawiciela. W ten sposób łatwo pokazać Warszawę przedwojenną i tę, która pojawiła się po wojnie. Przedwojenna szerokość Marszałkowskiej - z dwiema cienkimi liniami jezdni, torami i obszernymi chodnikami już za socrealistycznym placem zmienia się w monumentalną ulicę przeznaczoną do komunistycznych pochodów. Lepiej spaceruje się Mokotowską. Zaraz za Planem B, po lewej, pokazać można podmiejski pałac (nr 25) z ładnie zachowanymi oficynami, który do Warszawy dołączył razem z całym Mokotowem.

Kawałek dalej, w Warszawskiej Nike oglądamy fototapetę ze zdjęciami starej Warszawy. Mniej więcej od tego miejsca zaczyna się najfajniejsza zakupowo część miasta, sklepy: RS, ze sportowymi butami, perfumami CDG, ubraniami WoodWood i Cheap Monday; pierwszy sklep rodzimej marki Turbokolor, nowy butik Ani Kuczyńskiej, sklep Justyny Chrabelskiej, L'Aura, galeria Lilou, perfumy Galilu, Blind Concept Store. Jeśli w Warszawie można zrobić dobre zakupy, to w tych właśnie okolicach.

Moja ulubiona kamienica to ta z numerem 57, eklektyczna z atlantami w polskich strojach ludowych. Po drodze warto wpaść do cukierni Słodki Słony na maślaną bułkę albo tort bezowy. To dla mnie stały punkt programu - jedzenie. Na trasie takiego warszawskiego spaceru musi się zawsze znaleźć tatar U Kucharzy i gzik w sąsiednim Bistro. Czasem, jeszcze na Mokotowskiej, rosół w Przegryziu. A jeśli przypadkiem znajdziemy się na Pl. Trzech Krzyży w środku nocy albo nad ranem, to Szpilka, bo nie ma za bardzo alternatywy.

Jeśli kiedyś będziecie chcieli przejść z Nowego Światu na Bracką, idźcie podwórkiem. Nie do Powiększenia, tylko obejrzeć Żniwa, Rybołóstwo, Myślistwo i Winobranie - kariatydy pawilonu restauracyjnego z 1894 roku. Zachowanego w pełni, podobnie jak Pałac Brzozowskich kawałek dalej. Miejska Łaźnia zachowała się już trochę mniej, a jej secesyjne wyposażenie zniknęło zupełnie, ale i tak fajniej przejść tędy niż brudną i smutną Chmielną.

Z Traktu Królewskiego wszystkie drogi w dół (i wszystkie w ogóle) muszą prowadzić na Powiśle, Warszawę Powiśle. Zamówcie tam Kwaśną Olkę, na pewno będzie Wam smakować. Niczego innego już nie piję, stąd ta Olka.'

czwartek, 29 kwietnia 2010, kovalesku

Komentarze
Gość: mklj, 212.180.168.19*
2010/05/05 10:39:00
przedwojenna warsawa nie byla wcale tak bardzo europejska, juz wtedy wypominano jej postrosyjski charakter mista gubernialnego - Diagilew, uberesteta stwierdzil,ze Warszawa przypomina co najwyzej prowincjonalne miasto niemieckie /chociaz chwalil antykwariaty na swietokrzyskiej/. trzeba tez pamietac,ze poza kilkoma ulicami w srodmiesciu jak mokotowska, aleje ujazdowskie, reszta byla zabudowana tanim kosztem pod kniec 19 w, to nie byla ani specjalnie dobra ani porzadna architektura,ale byc moze dobrze i uroczo wyglada na starych pocztowkach. Stad rowniez bum budowlany na mokotowie i zoliborzu, pula dobrych mieszkan byla ograniczona.

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa