Blog > Komentarze do wpisu

Jadło to więcej niż piwo

Spotkałam się z Maćkiem Wysockim, właścicielem Jadłodajni Filozoficznej. Trochę wariat, trochę rozżalony, ale w sumie trudno się dziwić. W końcu dwa tygodnie temu spłonął mu lokal, dodajmy - nieubezpieczony. Szuka nowej siedziby, organizuje imprezy w zaprzyjaźnionych miejscach, które udzieliły bezdomnej Jadło gościny.

Jadłodajnia Filozoficzna to jeden z tych warszawskich klubów, które nie tylko sprzedają piwo, ale też bardzo silnie wspierają kulturę. Takich miejsc w Warszawie, w porównaniu z Berlinem czy Amsterdamem - nie jest wcale tak wiele. Przychodzą mi na myśl CDQ, Chłodna 25, Plan B, Powiększenie, ostatnio również 1500 m² do Wynajęcia. Tam artyści znajdują przestrzeń do prób, koncertują, uzyskują wsparcie i promocję, a właściciele tych klubów niezwykle rzadko, a niekiedy nawet wcale nie sięgają do miejskiej kasy. Miasto tego nie docenia, choć w światlejszych krajach Unii urzędnicy już dawno doszli do wniosku, że warto raczej wspierać tych kreatywnych, którzy potrafią również sami pozyskiwać środki na swoją działalność, niż tych leniwych, którzy tylko i wyłącznie żądają publicznych pieniędzy.

Z wieloma opiniami Wysockiego się zgadzam. Że wciąż trudno kulturalnym animatorom znaleźć w Warszawie przestrzeń do działania. Że miasto zamiast oddawać po preferencyjnych cenach puste lokale na kulturę, woli sprzedać je deweloperom albo w nieskończoność wystawiać na komercyjne przetargi (choć akurat Jadłodajnia jest w dość dobrej sytuacji, bo kilka niezłych propozycji lokalizacji od miasta dostała). - Jest groźba, że za kilka lat Warszawa zamieni się w średniej wielkości miasto europejskie, w którym - owszem - jest jakiś teatr, jakaś opera i nawet jest kilka klubów, ale jest martwe - ostrzega Wysocki.

Podobnie jak on mam też wrażenie, że w imię poprawności politycznej miasto przeznacza duże pieniądze na kulturę niezależną i organizacje pozarządowe, ale już średnio interesuje się, czy te pieniądze są dobrze wydawane. Dofinansowuje dziesiątki pojedynczych (udanych lub mniej) projektów i wydarzeń, bez szerszej wizji, na jakiej kulturze nam w tym mieście tak naprawdę zależy, jakie miejsca i ludzi chcemy wspierać.

Wysockiego pożar Jadłodajni podłamał, ale też zmobilizował. Chce wykorzystać swoje doświadczenia i dla stołecznego biura kultury zbadać, jak wygląda sytuacja infrastruktury dla kultury niezależnej w Warszawie w porównaniu z innymi stolicami europejskimi. I przekonać władze miasta, że nie tylko duże nazwiska i wielkie imprezy mają znaczenie, ale również lokalne, środowiskowe inicjatywy, które procentują przez lata.

wtorek, 17 listopada 2009, kovalesku

Komentarze
Gość: NeSpoon, 85.222.87.5*
2009/11/17 19:30:33
dokładnie tak jest. niestety.
-
Gość: , public-gprs81165.centertel.pl
2009/11/17 23:09:16
nie było mnie w polsce 3 lata. po przyjedzie odnoszę wrażenie, ze to miasto banków, kebabów, second handów i salonów. takich oaz jak jadłodalnia czy chłodna 25 jest niestety niewiele. to już jest cęściowo martwe miasto. a szkoda...
-
Gość: yuhuu, 94.75.121.6*
2009/11/18 10:37:59
słyszałam również, ze cdq jest w krytycznej sytuacji finansowej, czy ktoś wie coś o tym?
-
Gość: gość, 86-22-n1.aster.pl
2009/11/18 20:49:50
ja sie boję, że na Jadło się dopiero zaczyna. Że za kilka lat poznikają zupełnie takie miejsca. Jak widać idzie to wszystko bardzo sprawnie: spaliła się Jadło, zamkneli Diune, a za kilka miesiecy będziemy mogli podziwiać na Dobrej kolejny nijak nie pasujący archtektonicznie do niczego, ekskluzywny wieżowiec. Strasznie mnie to denerwuje że z jednej strony Warszawa startuje do konkursów na miasto kultury (Europejska Stolica Kultury 2016) a z drugiej strony ośrodki tej kultury zamyka. Absurd?
-
Gość: par-avion, afbt36.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/19 10:37:30
a właściciel mówił tuż po pożarze w wywiadzie do tvn bodajże że jadło nie spaliła się doszczętnie, tylko jej niewielka część i że za 2 tygodnie będą tam na nowo imprezy

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa

Gazeta.pl Warszawa